W połowie lat sześćdziesiątych na plaży w pobliżu Los Angeles Jim Morrison zaśpiewał Rayowi Manzanrekowi
napisaną przez siebie piosenkę “Moonlight Drive”:”Popłyńmy do księżyca/ Tak,tak/ Wdrapując się na fale
przypływu/ Na wskroś zmierzchu, który okrywa śpiące miasto”. Po tych słowach,będących także echem
fascynacji Morrisona zmysłową liryką Kennetha Rexrotha, w której wersy” księżycowy blask wypełnia
twoje oczy” zdarzają się często, doszło do powstania The Doors. Nazwę grupy przyszły idol przejął
z rozprawy filozoficznej Williama Blake’a. Zapoznał się z nią, kiedy wertował rozprawkę Aldousa
Huxleya ” The Doors Of Perception”. Rozpoczęły się nagrania i koncertowe szaleństwa , a rozpoetyzowany
buntownik dość szybko przeistoczył się w nihilistę. alkoholika, narkomana i clowna. Tak też go przedstawia w swoim epickim obrazie” The Doors” Oliver Stone.
Pozostała legenda, muzyka i świetne teksty. Właśnie oparcie buntu na tradycji literackiej przez
Morrisona zapewnia trwałość jego sztuce. Studiował na uniwersytecie w Los Angeles i był starannie
wykształcony. Dość wcześnie zapoznał się ze “strumieniem świadomości” w powieści Jacka Kerouaca ” W drodze”,w której pisarz Sal Paradise jest entuzjastą jazzu, alkoholu ,narkotyków, wolnej miłości i wrogiem wszystkiego, co kojarzy się z establishmentem. Zaintrygował go panseksualizm w poezji Franka O’Hary i walijskiego mistrza mowy wiązanej Dylana Thomasa.Identyfikował się z krytyką tradycyjnej moralności w dziełach Friedricha Nietzchego czy Zygmunta Freuda. Wymienione fascynacje literackie będą miały przemożny wpływ na jego wiersze i tekst piosenek. Ale nie tylko te. W “The End” Morrison pisał:” Podszedł do drzwi/ Zajrzał do środka/”Ojcze”/Tak synu?”/ Chciałbym Cię zabić”/”Mamo, chciałbym…/.
Jest to nawiązanie do “Króla Edypa” Sofoklesa i tragicznego losu władcy Teb,Jokasty i Lajosa; wszyscy
jesteśmy błądzącymi ślepcami pod jarzmem fatum.W innej piosence jakby dopowiadał do “The End”:”ludzie
rodzą się choć bezkres nocy trwa”. Przypomina to Samuela Becketta i ” kobiety zawsze rodzą nad
grobem”. Wiele lat po powstaniu utwory The Doors nie starzeją się właśnie ze względu na rock’n'rollową poezję i powiązania z różnymi nurtami literackimi m.in Beat Generation i tzw. szkołą nowojorską O’Hary i Larry Riversa. Poza tym wszystkim sam Jim Morrison uważał się bardziej za poetę aniżeli muzyka.
W filmie Olivera Stone’a jest scena ,kiedy Morrison pijąc z przyjacielem wyznaje:”Zmarł Jimi
Hendrix, zmarła Janis Joplin, teraz zalewasz się z numerem trzecim”. Ta przepowiednia sprawdziła się
w lipcu 1971 roku w Paryżu . Pozostał mit o niszczącym samego siebie Edypie-Morrisonie i wyjątkowe
piosenki.Czasami ich słucham.
