Krótkie wiersze (40)

Vermeer

Resztę dni będzie nam opowiadał
Zarysem,snutym mgłą pejzażem Delft.
Zniewolony przez pamięć i nadzieję,
nieomal przeszły i zawsze przyszły
niczym nieograniczony Bóg mistyków.

Zmiana

Dziś znowu odwaga staje się domeną tchórzy;
Niepokornie pozwalają sobie na szalbierstwa
Z butą godną naszej niepamięci i beztroski,
Odmieniają swoje imiona, zasługi i ojczyznę
Jak kolejne prawdziwe szyderstwo z historii.

Lato ( dla K)

Ty jesteś jak piękno i Twoje kobiece,
Serce to jasność- wzbiera i rozkwita.
Wychodzę z cienia- dar słońca wzniecę
Ze światłem, które otula i nie zanika.

Z lokalnej łączki(13)

Niedawno przeczytałem w „Głosie Głogowa” wywiad z założycielem Narodowego Głogowa Dawidem Hajnce pod znamiennym tytułem „Nie jesteśmy faszystami”. Aliści w owej prasowej spowiedzi pan Hajnce głosząc „Polska dla Polaków” wciąż powoływał się, może nieświadomie, na sławetne tezy Jędrzeja Giertycha z „Wyjścia z kryzysu” czy Benito Mussoliniego i jakby cytował fragmenty „Doktryny faszyzmu” Chociażby ten, w którym duce stwierdzał, że ” Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest jednorodnym narodem i ojczyzną” Niewątpliwie pan Hajnce, także jego polityczni sojusznicy to faszyści, tak, pełną gębą faszyści jak onegdaj Gnębon Puczymorda. Chciałbym jednak zaznaczyć, że określenie „faszyści” nie jest równoznaczne ze stygmatyzowaniem, próbą przedstawiania ich politycznych sylwetek w złym świetle, nie służy demonizowaniu miejscowych narodowców. Doceniam, że nie chcą brać udziału w wyścigu szczurów i…nawet sny kierują w stronę Wielkiej Polski. Rzecz jasna nie akceptuję organizowanych przez owych Dziarskich Chłopców i Harde Dziewczęta seansów nienawiści, szumnych zapowiedzi że obcy, inaczej myślący usłyszą ” chrzęst, chruszczenie i chrobot” kości. co należy ujmować nie tylko w kategoriach wiecowej retoryki. Jednakże przy tych wrzaskliwych groźbach, czasem natrętnych pogróżkach nie można zapominać, że ich brunatna siła bierze się ze słabości, pozorna odwaga z tchórzostwa. Najbardziej boją się swoich lęków. I osobistych klęsk, nieudacznictwa i samotności, tudzież wyzysku ekonomicznego przez kosmopolitycznych bonzów i tyrad liberalnych inteligencików, relatywizmu moralnego Zachodu i niszczenia uprzywilejowanej pozycji Kościoła, nadto spodziewanej nawałnicy krwiożerczego islamu, w sumie: wszystkiego co obce, jakoby wrogie i nieznane. Głogowscy narodowcy-faszyści  są do tego stopnia podszyci tchórzliwością- wszak lęk stał się w nich dominantą, chorobliwą obsesją- iż najpewniej czują się w zwartym szeregu, rytmicznym pochodzie przy dźwiękach blaszanego bębenka jak kiedyś u Grassa (  to był  obrazek o rytuałach nazizmu, ale jakże podobny). Zatem, od kilku tygodni w Głogowie Zdroju próba powtórki atmosfery i wydarzeń z 1933 roku, A tchórzem sponiewierani buńczucznie zapowiadają, że już niedługo staną się potęgą. Aczkolwiek na początek przydałoby się im choć odrobina odwagi, tej duchowej, która pozwoli w końcu uporać się z własnymi demonami.

Faszyzowanie powraca nie tylko do lokalnych społeczności. Legendarny opozycjonista Kornel Morawiecki ostatnio z mównicy sejmowej z emfazą przekonywał,że „Dobro narodu stoi ponad prawem” przy entuzjazmie większości posłów. Oczywiście nonsensem byłoby pogląd, że obecnie rządzący chcieliby, żeby te słowa stały się ciałem i przy byle okazji określali dla obywateli, również Głogowa, co jest „dobrem narodu” Pomimo tego zastrzeżenia niewątpliwym osiągnięciem byłego przywódcy Solidarności Walczącej jest wprowadzenie do szerokiej debaty publicznej języka i sformułowań, których nie powstydziłby się Dino Grandi, Antonio Salazar, czy nieświętej pamięci Joseph Goebbels głoszący za furerem -„Ty jesteś niczym, naród jest wszystkim”. Naród (volk) i wizja jego raju była dla tych potępieńców Absolutem ,stały ponad wszelkim prawem stanowionym. W związku z powyższym rodzi się pytanie: czyżbyśmy musieli kształtować w sobie poczucie nieuchronnego deja vu ?

Konflikty w MOK i „Moriusie”…Mam nadzieję, że dojdzie do ugody między częścią pracowników-związkowców a dyrektorkami, topór wojenny zostanie zakopany na dłużej. Muszę szczerze przyznać; odczuwałem pewien dyskomfort  podczas posiedzenia Komisji Edukacji i Kultury zwołanej w celu  wysłuchania zantagonizowanych stron z MOK. Wraz z dyrektorką przyszedł na spotkanie z radnymi jej mąż, nie dał się wyprosić,co wprawdzie nie było złamaniem prawa, a li tylko dobrych obyczajów. Jego ostentacyjna obecność podważała autorytet szacownej małżonki; również bez wsparcia poradziłaby sobie, bowiem  nikt z radnych nie miał zamiaru komplikować, rozogniać napiętej sytuacji w najważniejszym  przybytku głogowskiej kultury. W wywiadzie dla TV Master przywołałem to wydarzenie sugerując dziennikarce, że „Niektórzy lokalni notable zachowują się tak, jakby byli co najmniej z dynastii… Wazów” (ten fragment wywiadu nie doczekał się emisji, został wycięty( sic!)). I dopełniłem całą sytuację skromną uwagą, że szwedzkie „vasa” oznacza „słomę” lub „snopek słomy”( żeby nie było niedomówień…chodziło mi o syndrom „słomianego wdowca”,naprawdę). Bywa, że męski egocentryzmem w połączeniu z nadopiekuńczością staje się własną karykaturą.

Wnikliwa analiza projektu budżetu przygotowanego na 2016 rok przez Króla Słońce i dworzan, przekonuje również wcześniejszych niedowiarków, że w niektórych działach nieprzypadkowo poczesne miejsce zajmuje pozycja-„inne usługi”; natrętna, enigmatyczna i ogólnikowa, która być może pozwoli na zaoszczędzenie pieniędzy podatników na kolejne zabawy, jarmarki…igrzyska. To część ustawicznej rewii mody, w której najbardziej liczy się strój, poza, mina. Ubolewam, że majestat Jego Słoneczności zniża się niekiedy po poziomu zblazowanego birbanta; upodobniony do hrabiego Szarm próbuje za każdą cenę i na wszelkie sposoby uwieść głogowski lud, czyli wyimaginowaną ‚cud-dziewczynkę”Albertynkę. Zresztą, niejeden raz udowodnił, że wstydzi się prawdy-nagości, wierzy w porzekadło- „moda jest czasem, moda jest historią”. Ot, zdarza się że wielki z niego strojniś i filut . Niestety, zdarza się…

Lęk

Nie jest ważne czy dziś uzasadniony.

Mami upiornie bliską rzeczywistość
Wśród błędnych blasków i powabów
Czekając aż z czarną pianą wrzasku
Naprzód ruszy tłum szukający ofiary;
Napotka na ulicach słaby opór gniewu
I zohydzoną do granic potęgę smaku.

I znowu będzie krzyżem wykutym
Przy drogach krucjat ślepców,
Którzy usilnie zdążają do raju.

Telemach Pilitsidis

W radiu mówili

kiedyś temat leżał na ulicy

duch czasów miał duszę
wystarczały biało-czerwone słowa
z wybitną rolą podtekstów

o czym dzisiaj pisać ma ulica
gdy napiera obcy i wrogi tłum
zmienia się tylko blichtr dekoracji
sceny następują jak w czarnej komedii

dziś bezdomny leżał godzinami przy zbiegu ulic
trzymając jakiegoś zbolałego wróbla w garści
przy całym korowodzie roześmianych cieni

w radiu mówili
kiedyś temat leżał na ulicy
teraz chciałabym czasami
odwrócić od niej czuły dla świata wzrok

Annas

Józef Matuszek

Miał w sobie coś z biblijnego cieśli,
Budował mozolnie tylko jeden dom,
Piętrzył cegła po cegle sny o Polsce,
Prostej, pracowitej i z wielkich słów;
Ona nazywa bez wykrętów kłamstwo
I przy cierpieniu nie pyta o korzyść.

Sny się nie spełnią i z mistyki zostało
Zgłębiać tajniki bólu, wyjść naprzeciw
Tej samotności, co chce przeżyć strach
Milcząc słowami o krzyku umierania.

Zniknął jak postać z morza Bruegela.