Jeszcze raz o Hiobie. Esej o poezji Aleksandra Wata. (2)

Jedynie język poezji odwołuje się do wyższej postaci duszy, do pneumy, potrafi nazwać i wartościować doświadczenie okrucieństwa i zbrodni XX wieku jak i ostatnich pięciu tysięcy lat. W jego wierszach nie ma więc płaskiej dosłowności, ani konturowej mitologii.Doświadczenie sublimuje się, przeistacza w ponadczasową skargę. Mit służy do jej ucieleśnienia.
Wata nie tylko zajmuje „czas teraźniejszy przeszły i bieżący „. Był także wizjonerem, który projektował czas teraźniejszy przyszły „z ogromnym uczuciem i znawstwem. Znamienne jest także to, że zawarł on proroctwo w wierszu „Do Izajasza”:

Wizjonerzy kłamstwa: i znów ładują fracht swój i wywożą,
(…)
I zaskarbią się Nim nasze kramy, a pod filarem stanie
wschodnia prostytutka wyzywającymi oczyma
taksować wchodzących przechodzących, ich mrugające serca
pokurczone jak pusty trzos.

Przepowiednia Wata tyczy więc triumfu kłamstwa i pozoru, degrengolady moralnej epoki hiper-konsumpcjonizmu i dziewcząt ze Wschodu, sprzedających się za marne grosze w Barcelonie czy Pcimiu Dolnym. Diagnoza przyszłości jest więc nader celna. Ideały sięgają poziomu mamony i bruku. Ten wiersz jest również polemiką z łatwą filozofią wiary w postęp i rozwój cywilizacyjny, która legła u podstaw awangard futurystycznych, marksizmu i innych utopii, prowadzących na manowce totalitaryzmu.

Ostatni tom wierszy Wata, zawierający utwory z lat 1963-67, został opatrzony tytułem ” Ciemne świecidło „. Poeta wyraźnie skłania się w nim ku manichejskiej koncepcji dziejów: ciągłej i nieprzerwanej walki dobra i zła. Światłość jest z ciemnością nierozerwalnym węzłem złączona-lumen obscurum. Chodzi zatem w poezji o to, by wyjaskrawić często wątły płomień światła, czynić to, czego nie udźwignie racjonalizm ani optymistyczna wiara w Ducha Dziejów. W tytułowym utworze zbioru Wat napisze:

Platon kazał nas wyświecić
z miasta, w którym Mądrość rządzi.
W nowej Wieży z Kości (ludzkich)
dziś Astrolog trutynuje
gwiazd koniunkcję z Marsem, oraz
z ekonomią bied i brzydot.
(…)
Platon kazał mnie wyświecić
z Miasta, w którym rządzi Zmora.
(„Ciemne świecidło”)

Platon w swoich dialogach utożsamiał Rozum z Demiurgiem i pragnął, by z idealnego państwa, opartego na zasadach racjonalizmu, wygnano poetów- zniewalanych przez Natchnienie, mogących być przyczyną chaosu i anarchii. Tymczasem tam, gdzie rozum śpi już dawno, zbudzono upiory, a Miastem ” rządzi zmora „. A zatem człowieczeństwo winno być oparte na czymś tak irracjonalnym jak Wiara, którą można stawiać na równi z Prawdą. Wat będzie przekonywał, że poszukiwanie prawdy musi prowadzić do wiary, że ową prawdę człowiek znalazł. Także poszukiwanie i postrzeganie Boga jako Tajemnicy. I fascynacja niepojętą Tajemnicą Ukrzyżowania.

Równocześnie przestrzegał przed optymistyczną koncepcją dziejów, zarówno w wydaniu apologetów racjonalizmu, rodem z przedrewolucyjnej Francji Diderota i Holbacha, jak i optymizmem chrześcijańskim np. Teilharda de Chardin z jego koncepcją ” Chrystusa Mistycznego”. W „Dzienniku bez samogłosek” będzie o tym pisać bez ogródek: ” Chrześcijaństwo albo będzie z gruntu i na wskroś pesymistyczne, negacyjne (człowiek jest na wskroś i z gruntu zły i tylko warunki, okoliczności: Łaska, Miłość, Cierpienie czynią go dobrym), albo nie będzie go wcale. Bo jedyną konsekwencją optymizmu (człowiek jest dobry i tylko warunki czynią go złym) jest stalinizm, właśnie stalinizm. Trzeciej drogi nie ma tzn. jest pozorna ” paliatywna, ani zimna ani ciepła – będzie wypluta”.

Właśnie teraz realizujemy „trzecią drogę”, a niektórzy futurolodzy dają naszej cywilizacji jeszcze kilkadziesiąt lat. Czyż grozi jej „wyplucie”? Czyżby następne proroctwo Wata miało się spełnić? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Symptomy kryzysu moralnego są dogłębne, a społeczeństwa owładnięte obsesją „wchłaniania i wydalania ” coraz bardziej kojarzone są z hordami Hunów ..Więc w niedalekiej przyszłości dyktat troglodytów?!

We wstępie do wyboru własnej poezji-1919-1966- opublikowanego w 5 numerze „Oficyny Poetów” (maj I967) Wat napisał, że zupełnie nie interesuje go to, czy krytycy dopatrzą się w jego wierszach powinowactw z pieśniami Horacego, liryką Asnyka, Norwida lub Białoszewskiego. Nie frapuje go ani nie zastanawia, do jakiej poetyki, maniery, stylu czy procedury zaliczona zostanie jego twórczość. Po prostu nie obchodzi go to…Tak może mówić poeta, pewny wartości swojego dzieła, tworzonego w wiecznym kraju Nod na wschód od Edenu. Na podobieństwo imago Dei.

111. Kobiety z Monte Olivetto

Historia składa się wyłącznie z analogii. Wat chciał o tym zostawić potomnym wielkie dzieło prozą: poezja i twórczość dramatyczna miały być jedynie etapami na drodze do tego celu.
Od niedawna w zbiorach „Biblioteki Narodowej” znajduje się maszynopis Wata „Kobiety z Monte Olivetto” napisanej najprawdopodobniej w 1950 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s