Noc z ….

Noc z …

Zjawiła się ona… Lotis, Diodyma…,
Julia…, kruczowłosa Wioletta…,
Choć o wielu imionach zawsze ta jedyna,
Bo cały czas kochamy w sobie kobietę,
Która jest niezmiennie tą samą w myślach,
Naszym wyobrażeniu I kształcie ducha.

Zjawiła się… Jako obecność dociekań, pytań,
Słów bez odpowiedzi, oczekiwań, skarg,
Poematów, hymnów, sonetów, limeryków,
Psalmów, canson i ezoterycznych miar,
Elegii, trenów i krótkich epigramów,
Rymów ugrzęzłych w krtani…

Zjawiła się… Niczym ostatnie zachwycenie
Urodą kobiecą, miłowanie bez końca,
Co dla Erato jest jej próśb zniszczeniem,
Niczym jasność pełna, gdy nie ma już słońca,
Bo usnęło jak i plejady, wszystkie gwiazdy,
Które śnią sobie w powiekach mroku
I księżyc na wpół od nocy wyblakły,
Drzemiący na sienniku czarnego obłoku.

Zjawiła się… Cicho, bez choćby poszumu,
Stawiając lekko stopy, krocząc bezszelestnie
Po schodach mego domu, otwierając bez trudu
Drzwi, stąpając jak cień, co przenika na przestrzał
Śpiące sprzęty, oddech, każde poruszenie się,
Choć nie wiedziałem czy śnię, czy już nie śnię…

Wiersz pochodzi z tomiki „Ars Amandi”, Copyright by Marek Sienkiewicz 2001.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s