Pani Bovary z Glogowa

Jednym z faworytów tegorocznej literackiej Nagrody Nobla był Izraelczyk Amos Oz.  Zwolennik pojednania między Żydami i Palestyńczykami, wróg ekstremistów po obu stronach barykady i nade wszystko, wybitny pisarz. Pamiętam,  że pierwszą książkę Oza, jaką przeczytałem, była „Mój Michał”. Ta powieść to izraelska „Pani Bovary”, acz może mieć znamiona uniwersalne. Podobne historie rozgrywają się nie tylko w Jerozolimie, ale też w  Głogowie, w Londynie czy  Nowym Jorku. Rzecz rozgrywa się jednakże w Jerozolimie. Hanna, studentka literatury, zakochuje się w Michale, studencie geologii, i wychodzi za niego. Potem, urodziło się dziecko. Hanna rzuca studia i pracuje jako przedszkolanka. Pieniędzy jest niewiele, więc Michał, pracując naukowo, musi dorabiać. Hennę coraz częściej denerwuje opanowany, troskliwy i odpowiedzialny mąż oraz zanadto bystry syn; zrezygnowała dla nich ze swoich ambicji. I coraz częściej marzy o „prawdziwym”, brutalnym facecie, lepszym samochodzie, podróżach do Europy. W tej powieści, będącej monologiem Hanny, często mówi o ponurej monotonni dni” . Bohaterka prozy Oza uważa,  że coś jej w życiu umknęło i że prawdziwe życie jest gdzie indziej. Przygotowuje intelektualne i moralne uzasadnienie dla swojej zdrady. Albowiem coraz bardziej drąży ją – jak czerw –  poczucie braku i niespełnienia.

Tak zdrada powstaje z braku… Z braku miłości jednej ze stron, z nienasycenia, tęsknoty. A także  z nudy, ciekawości, zemsty i tysiąca innych powodów. Jest jak szata Dejaniry na duszy. Zatruwa i spala wewnętrznie zdradzonego, zdradzającego i ich najbliższe otoczenie. Zniszczy też duszę Hanny. Nigdy nie osiągnie pełni szczęścia.

Książka Oza jest nader aktualna. Rozpanoszyła się nam zdrada, rozgościła w wielu domach. W dalszym ciągu podobno stan męski częściej zdradza. Reakcje na wieść o niej są najróżniejsze. Wydaje mi się, że kiedy jej cień dotyka jakiegoś mężczyznę powinien odejść bez słowa. Bez bzdurnych dyskusji czy wyjaśnień, próśb i skomlenia ze swojej strony;  to zawsze degraduje poczucie  „ja”,  pogłębia ból. Ale także nie może szukać odwetu, zemsty, popadać w mizoginię. Musi wyprostowany, bez przekleństw i zaklęć,  odejść i po jakimś czasie znowu uśmiechać się do świata. Lecz to już temat na inną opowieść. A przy okazji: szkoda,  że Oz nie dostał tego Nobla.

 

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s