Jutro…. ( z listów poetyckich)

Wczoraj ze snu wyrwał mnie koszmar, że jesteś jakby Cię nigdy nie było. Rozejrzałem się, spałaś  tulona ciepłą angorą snu, jak zwykle.na prawym boku.Twój spokojny oddech stawał się powoli moim. Staliśmy się jednością  przedrannych tęsknot. Uśmiechnąłem się pod nosem…, nabierasz rubensowskich kształtów….

Dzisiaj  wspominamy zmarłych z naszych rodzin.Ty mężczyznę, którego umieranie było wciąż ,jak jego życie, długim i czułym pożegnaniem. Mówisz o jego wyjazdach na ogród, żeby w spokoju delektować się papierosami. i codziennych śmiesznostkach. Ja o kobiecie, której śmierć  zaświadczała o jej sekretach  i pośpieszności; za nią nie potrafimy nadążyć. I o upartym ojcu, konającym noc po nocy, aż całkowicie pogodził się z życiem..

Jutro dotkniemy, w tłumie bezmyślnym i obcym, swojego umierania jak spojrzenia, które jeszcze nie patrzy, a jedynie  wspomina. Jutro tego dotkniemy…

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s