Cicho mimo bólu

Leż cicho, śpij spokojnie cierpiący od rany.
Noc całą na fali morza słyszałem dźwięki,
Idące od rany owiniętej w słony całun
I głosy zbolałych kochanków popłynęły w wietrze.

Leż cicho, śpij pokornie, mimo że od żaru
Usta masz rozpalone i w sztormie śpiewania
Utraciłeś ostatnią cząstkę swojej nędznej wiary
Nim miłość, umierając w sercu, stała się przystanią.

Leż cicho, bezgłośnie, usta ukryj znów w krtani,
Rozrzuć szeroko na wiatr wrota spławnej łodzi
I stwórz drogę przez powolny ciszy żagiel.

Leż cicho, śpij spokojnie, jątrzący swoje rany,
Kiedy nieme słowo jest tym, co najgłośniej woła,
Leż cicho, byś mógł wyruszyć znów do końca.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s