Parnas i slumsy

Wieczorny spacer.Zimno tak,iż włosy stawały dęba. Przypadkowo obudziłem śniącego, może o Wyspach Szczęśliwych, jakiegoś marudera w autobusowej wiacie. Pomyślałem o tych wszystkich nieszczęśnikach, którzy zamarzli poprzedniej zimy. Potem myśli pobiegły ku literackim
outsiderom. Było ich wielu. Tylko nielicznym za życia udało się zyskać uznanie, wspiąć na Parnas. Wszak wcześniej egzystowali samotnie w wielkomiejskich slumsach.

Na naszym podwórku potwierdza tą regułę przypadek Kazimierza Ratonia. Żył wśród żuli w jakiejś norze z oknami z dykty. Ciężka choroba zepchnęła go na margines, ale on sam wielce się do tego przyczynił ze swoją wściekłością i nonkonformizmem. Umierał w styczniu 1983 roku jako anonimowy włóczęga na warszawskiej ulicy. Dopiero po jego śmierci zaczęła się wrzawa wokół drastycznych, kontrowersyjnych wierszy z „Pieśni północnych”. Zdarzało mu się pisać o ludziach: „Trzyma pysk w wiadrze pomyj/ i to nazywa szczęściem”.

Inna jest historia Charlesa Bukowskiego, żyjącego w półświatku Los Angeles. Żył jak kloszard, gdyż złodzieje,łajdacy, szaleńcy to była jego inspiracja. Przy okazji nienawidził społeczeństwa coca-coli, hot- dogów . Kiedy umierał w 1994 roku, był już znany i podziwiany w USA. Przyczynił się do tego film Roberta Schroedera „Ćma barowa”, opartym na autobiograficznym scenariuszu Bukowskiego, w którym poetę zagrał Mickey Rourke. Autor „Post Office” uwielbiał bulwersować Amerykanów stwierdzając, a propos ich pędu do nauki, że najlepsze uniwersytety w życiu to „Kurwy, szpitale i więzienia”. Konkludując: kloszard Bukowski był już na Parnasie w ostatnich latach życia, lecz nie przywiązywał to tego większej wagi. Miał to głęboko w nosie.

Podobnie z bezdomnym pisarzem Lee Stringerem. Jego życie w Nowym Jorku to wysiadywanie z puszką na ulicach i żebranie o kilka dolców wśród pasażerów metra. Z jednym z nich Stringer nawiązał rozmowę i okazało się, że to krytyk Daniel Simon, który zgodził się przeczytać „The Street News”. A dalej jak w bajce lub hollywoodzkim filmie. Po 15 latach bycia na dnie i w oparach cracku, Stringer wydaje w 1998 roku „Grand Central Winter”
i książka od razu stała się bestsellerem.

Jaki morał z powyższego? Może wczoraj obudziłem polskiego … Lee Stringera. Dobudzajmy, nawet …przypadkowo, tych, którym zdarza się zasypiać i śnić pod chmurką w chłodne noce.
Pośród nich także może być jakiś zdobywca Parnasu. Wszystko jest możliwe.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

Advertisements

One thought on “Parnas i slumsy

  1. Karolina Gniewosz

    Witam.

    Może faktycznie udało się Panu uratowac życie jakiemuś nieznanmu aryście, a może poprostu zwykłemu człowiekowi. Wydaje mi się, że najwazniejsze jest to, że chciał mu Pan tak bezinteresownie pomóc, tak tego dziś mało;)

    Pozrawiam

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s