Podróże i powroty ( z listów poetyckich)

Otworzyłaś mnie na przestrzał, na wskroś, najszerzej jak można i całego. I każdego
dnia patrzę na Ciebie, jakbym patrzył po raz pierwszy. Bo kiedy Ty jesteś, to znaczy,
że jestem ja. W nagłym zadziwieniu i zapatrzeniu, w napięciu i ukojeniu.

Otworzyłaś mi ogród z poranną rosą i ciepłym oddechem popołudnia, w którym
herbaciane róże wypuszczają korzenie, kwitną, pękają, sypią płatkami i wzlatują.
Spojrzenia w niebo są ich odbiciem. A w końcu sama stałaś się kwitnącym ogrodem.
Otworzyłaś mnie na dawno zarzucone książki, śpiewające obrazy Grechuty
i długie dyskusje o Bogu, w których też jesteś racją bytu, punktem
widzenia i odniesienia, niepokojem i nienasyceniem, niewypowiedzianym
i niewysłowionym w czułej modlitwie ust i dłoni. I przy Tobie pochylone
oczekiwanie na jawie i w śnie. Odważne i poza wszelkim grzechem.

Otworzyłaś na podróże pociągami, bym w drażniącym stukocie poczuł
i usłyszał rozedrgany nerw tęsknoty. Zmagał się z niecierpliwością
licząc godziny i chwile dzielące mnie od Ciebie…

A teraz wróciłem Beziku. W kuchni pachnie sernikowym ciastem. Obejmuję Cię
w pół, całuję w szyję. Całym ciepłem przenikasz, pieścisz i koisz.
Otwierasz mnie, żeby znowu zamknąć w sobie. Otwierasz mnie,
żebym zamknął się w Tobie. Na dłużej, dłużej niż zawsze.

Copyright reserved by Marek Sienkiewicz, 2011

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s