Wiersz bez zakończenia

Naprawdę Twój wiersz nie zaczyna się i nie kończy
Na żadnym zdaniu, przecinku czy ostatecznej kropce.
Nie jest nigdy skończony i nazywa wcześniej nazwane-
Wciąż powtarza stare zaklęcia, rodząc nową magię.

Gdzie spojrzysz, jest obecny, słyszysz go w echu
Wychodzi, wraca do domu bez żadnych bram i granic
Czasami stąpa na palcach lub szura podeszwami
Niczym zmęczony wędrowiec blisko swego celu.

Niekiedy bywa sztuczką w rękach snobów i klownów,
Powoli zdejmuje z twarzy warstwę szminki i pudru
Zrzuca arlekinowi z cyrku czarną opaskę z oczu
By ukazać w nim także przestrach, smutek wbrew sobie.

Potrafi wdzierać się również na ląd wezbraną wodą,
Wzbijać się w powietrze, szukać rysów Twej twarzy
Aż wynurzy się z luster – tak samo jak pamięć
Ucząc codziennie miłości, wypełniając nią wszystko.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s