Książę poetów

W Dolinie Dzwonów Krzysztof Ćwikliński pojawił się może z dziesięć lat temu,przyjechał na wieczór
autorski. Odebrałem go z dworca i przez trzy dni spotykaliśmy się w moim domu, rozmawiając o wszystkim: prostytuowaniu się literatów przed 1989 rokiem i po przełomie, bajkach dla syna, tanim fryzjerze w Głogowie i rodzinnych, nadto dla niego obfitych, obiadach. Był jak dystyngowany pięknoduch, ale też pełen otwartości, ciepła i jakiegoś smutku wewnętrznego, który kazał mu z dystansem patrzeć przede wszystkim na siebie samego. Opowiadał z uśmiechem ; studentki polonistyki w Toruniu piszą o nim prace magisterskie i proszą o interpretacje wierszy, a on już nie pamięta o co mu w nich chodziło…A przecież we wspaniałym tomie „Kropelka krwi i siedemnaście innych wierszy dla Anny ” pisał; „I w każdym wierszu, w każdym słowie tkwi/ Coś tak drobnego jak kropelka krwi…”. Poezja jest stanem najwyższej wrażliwości, pozwala głębiej, mądrzej określać sens życia.Poezja to krwiobieg życia.

Planował wyjazdy na Węgry i do Holandii, wydanie antologii polsko-norweskiej, napisanie wielu
świetnych opowiadań. Raz czy dwa z łagodnym przekąsem wypomniał mi, że  „Robię wszystko, żeby nie być znanym”. Po jego wyjeździe z Doliny Dzwonów utrzymywał się między nami przez kilka lat sporadyczny kontakt telefoniczny. Słyszałem też, że przechodził kolejne zawieruchy w życiu osobistym.

Ten poeta z Ciechocinka jest tradycjonalistą, którego lirykę cechuje wyrafinowanie stylistyczne
i perfekcjonizm. I jak to kiedyś pisał Janusz Drzewucki, odpowiada na pytanie postawione przez
Zbigniewa Herberta w utworze ” Do Ryszarda Krynickiego-list” : „czy zatem warto zniżać świętą mowę/do bełkotu z trybuny/ do czarnej piany gazet”. Ćwikliński odpowiada, że na pewno nie warto. W swoim poetyckim tworzeniu staje się w zarówno w formie jak i treści arystokratą. Księciem wobec wulgarnej nowomowy barbarzyńców z kręgu epigonów  „bruLionu” i poetyki Franka O’Hary.
Po wielu latach przerwy wydał w 2009 roku tom ” Książę poetów żegna ukochane miasto”. Dopiero wczoraj przeczytałem. Znowu dużo wysublimowanej, pięknej liryki, ale już odmiennej w tonie aniżeli wiersze z  „Kropelki krwi”. W  „Starym wierszu” lub „Umiałbym” dominuje melancholia przemijania, brak wiary w moc sprawczą poezji i języka;  „Umiałbym też zapewne od innych nie gorzej/ rozumieć i wybaczać, i umiałbym może/ żywych poić nadzieją, a umarłych budzić/ gdybym mówił językiem aniołów, nie ludzi „. Język jedynie uwypukla naszą niedoskonałość i brak zrozumienia u innych ludzi.

Książę poetów żegna się z wiarą w życio-poezją przepełnionymi smutkiem strofami. Miejmy jednak nadzieję, że to nie jest ostatnia, poetycka książka Krzysztofa Ćwiklińskiego. I czas nie zatrze tego, co w jego utworach godne podziwu .Po prostu książęce.

 

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s