Widok Delft

Miasto, widziane przeze mnie, zza wezgłowia rzeki,
W horyzoncie budziło kształty znane z płótna Vermeera.
Pomarańcz słońca chyłkiem, żwawo wił się po murach
Chwytając w załamanie murów osocza z pędów światła.
Schludne kamienice mieszczan wciąż tak samo dostojne
Witały zgrzyt witryn, ociężałą wilgoć, przybysza znad Odry.

Tu nic się nie zmieniło.Ten sam śmiech dzieci,
Pary tkwiące w uścisku i widok karawanu.
Podobnie z lustrem i odbiciem w wodzie
Leniwie płynącym tuż za spławną barką.

Może…jednak zmienił się odcień.Niebo wybielało wodę,
A przy Groots Markt poranek dodał do powagi tego obrazu
Szmer setek rowerów i chichot grupki turystów z Japonii,
Urzędników śpieszących w ślad za zapachem porannej kawy.
I uśmiechał się też Vermeer,siwy i już lekko przygarbiony,
Stukając laską w ten sam, co niegdyś, kamienny chodnik.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s