Pieśń

Zdradzeni kochankowie i przez wielu tu wydrwieni
Niosą siebie jak głośną ranę. Czy w nikim tu nadziei?
Są obolałymi ciemnymi na przestwór nieba bogami
I wymyślają bogów dla siebie – i tych nad nami.

I nazywają zatoki, wyspy w odwrocie. Mrocznego lasu sny,
Gwiazdy, śnieżynki białe, zbłąkane i zbyt ciężkie, gdy
Drapieżne zło i kłamstwo w bezgłośnym skoku pośród drzew
Dopada i gryzie. Przemienia do szpiku Ciebie i mnie?

Lecz nie wierz temu…Jest ciepły brzeg i echo z oddali;
Pokora losu, mknącego dziś z dzikim nurtem i kaskadę fali.
I nawet gdybyś, jak biedny Ikar, upadł pod jakieś stopy.
Musisz wciąż nadzieję dawać i brać – nad tym się pochyl.

„Pieśń” inspirowana kiedyś wierszem Gottfrieda Benna.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s