Obrazy z Bacello (2) (walentynka)

Wyobrażam,zgaduję uśmiech jej snu. Przymknięte powieki
otwierają się tchnieniem barw w stronę już patrzącego.
Jest jednym, a za chwilę drugim światem. Domyślam się,
że wkracza w obrazy z jedwabiem i przekorą kobiecości,
i odrobiną narcyzmu – odnajduje w jego błękicie pewność.
Przypuszczam, przenika teraz w biele dziennych obrazów;
żyje bez grafiku, zbierania paragonów i obok niepokoju,
nie słyszy na koniec z przekąsem: „Jesteś zbyt idealna”
od mężczyzny, którego drażni często jej lekkość kroków,
twarz pełna ufności, rosnąca w nim obmierzła czerń winy.
Tak sądzę, wierzę, na krótko przed przebudzeniem świtu
patrzy z ciekawością na siebie; młodą niewinną dziewczynę,
mówiącą bez światłocienia „miłość”. Do niej się uśmiecha.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s