Walentynka dla Bezika (z listów poetyckich)

Wtorkowy poranek, śniegowa poświata jak poszukiwanie blasku,
który jest w Tobie. Cały czas jesteś najbliższym lustrem.
Przeglądam się, żeby odkryć do końca kim naprawdę jestem
wśród kilku moich zalet i niejednej wady, ufności i wahań,
w niepokoju słów i rąk.

Wspierasz mnie, kiedy chcę być uważny na to, co przemija.
Przypominasz o wdzięczności za majestat świerku w ogrodzie,
srokę na dachu, małych łyżwiarzy i błahostki następnych dni.
Tak samo wiersze we mnie piszesz, gdy one chcą być Tobą.
I jesteś snem i nie-snem w narastającym oddechu.

Twarze i codzienność nigdy nas nie rozdzielają.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s