Spotkanie ze Stachurą

Wczoraj, podczas spaceru w parku, natknąłem się na znajomego; człowiek biznesu, mąż wziętej lekarki. Przy rozmowie o książkach przyznał, że przeczytał „Fabula rasa” Edwarda Stachury, i to mu wystarczy do końca życia. Niczego więcej z dziedziny słowa pisanego nie musi brać do rąk.
Zdumiała mnie siła oddziaływania pisarza-idola i fakt, że ów nowy Szarucki, Kątny czy Pradera( wszyscy bohaterowie Stachury są tą samą, rozpisaną na głosy, postacią), potrafi z głowy przytaczać całe fragmenty książki. Zacząłem też zastanawiać się nad wyobrażeniem, frapującą imaginacją; nagle pojawia się w Głogowie Edward Stachura i słychać jego kroki na Grodzkiej. Jaki byłby dzisiaj?

Na początku swojej drogi twórczej był między Scylią i Charybdą; mógł z prozą pójść w stronę erudycyjnego abstrakcjonizmu lub w krytykę okresu „małej stabilizacji” – angażować się politycznie. Poszukał trzeciej drogi – „życiopisania”, przyłączając się do grona „poetów przeklętych”, którzy, przy swoich introwertycznych naturach, chcieli doświadczać życia na najwyższej nucie wrażliwości. Urzeczywistniać założenie, że wszystko jest poezją”, co nie oznacza utożsamiania życia z twórczością, a raczej” tak SIĘ ZACHOWYWAĆ, żeby to nie pozostawało żadnych wątpliwości, że się jest poetą” i czyni się wszystko poezją. Popularny Sted przy tej okazji skrzętnie unikał komentowania politycznych meandrów epoki Gomułki i Gierka, choć kontrkultura 1968 roku przyniosła mu zainteresowanie buddyzmem i filozofią indyjską. Jaki byłby dzisiaj jego stosunek do homo politicus?. Mogę jedynie przypuszczać, że zachowałby należyty dystans i nie zawracał sobie głowy polityką. Byłby ” ponad ” i zgodnie z przekonaniem, że każdy Hamlet musi mieć gdzieś w oddali speców od kanalizacji i wodociągów. Nie dałby się wciągnąć do wyścigu szczurów, a wolny rynek nie byłby wolnością dla niego. Dalej wierzyłby w siłę duchowości, a nie w siłę pieniądza. Byłby tradycjonalistą za swoją wiarą w lojalną i wierną miłość – bezinteresowną i skupioną na dawaniu całego siebie drugiej osobie. Bez gierek, nieufności lub też zazdrości.

W Europie już od ponad dwustu lat uprawia się kult indywidualizmu. My do tego dołożyliśmy kult kariery i pieniądza. Pretendujący do roli przewodników duchowych politycy, celebryci, a nawet nadobne pogodynki między zdaniami potrafią czasami powiedzieć, że chciwość jest piękna. Tymczasem Stachura stworzył „Człowieka-Nikt” i zamiast „JA”- „SIĘ”. Pragnął otwierać się na wszystko i wszystkich przez zapomnienie o sobie. W „Pogodzić się ze światem” napisze o tym : ” Chciałem unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałem. Ale czy od tego?. Nie wiem.” Zaryzykował i było to auto da fe.Kim byłby dzisiaj, wędrując po Dolinie Dzwonów? Czy głosiłby „SIĘ” w rzeczywistości nastawionej na brutalność i drapieżność?! A jego anarchizujący liryzm – czy nie byłby przeszkodą nawet do kariery literackiej?! Kto dzisiaj potrzebuje tych, którzy z chlebaczkiem przemierzają Polskę, żeby doznawać „całej jaskrawości” życia?

Mogę jedynie mnożyć pytania i przypuszczenia. Na pewno autor „Siekierezady” znalazłby zrozumienie wśród niektórych młodych, którzy uciekają od utartych schematów myślenia. I wśród starszych, jak mój znajomy z parku, dla których jest ich młodością. Czy wobec pozostałych starczyłoby mu poczucia humoru i ironicznej pasji, żeby świat ich wartości wyśmiać?! A może by tragizował?! Stachura wczoraj w Głogowie? Być może…

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s