Pink Floyd ” Dark Side Of The Moon” i…Bacello (1)

Syn zasnął jak Mały Książę i najpewniej powrócił na planetę B-612 (dzieci czasem też lubią cyfry). Zasypiają w objęciach półmroku ściany, stół i książki.. Kominek będzie dogasał w sen. Teraz słyszę bicie własnego serca jak głos, który przychodzi z drugiej strony…., oddechem „Breathe”: „(…)Uciekaj, tchórzu uciekaj/Wykop sobie norę, zapomnij o słońcu/ I gdy w końcu skończysz robotę/ Nie przestawaj, czas zacząć drugą…” Tak ludzie śpieszą się, śpieszą się…, aby dojść, uciec, pójść(dokąd?). Chodzą, biegną, przyśpieszają przed… sobą. Gubią się w nieustannych tłumach i dają wodzić za nos coraz to nowym pożądaniom, i tak do „wczesnego grobu”…Zdradzają najpierw samych siebie, a potem jeszcze boleśniej miłość najbliższych. Nie chcę popadać w rutynę bólu, roztrząsać to, co czasem minionych…Pragnąc, mając, być może znów cierpiąc nie zagubię się wśród ulic i twarzy, ale także nie zatracę ciekawości tego, co prawdziwe i trwałe. Wiem też, że nic mnie nie powali, nie dam się niczemu ani nikomu…Nie przejdę znów na ciemną stronę….

Hmmm…, teksty Rogera Watersa oprócz dramatycznych wątków autobiograficznych zawierają w sobie tradycję współczesnej poezji angielskiej, zapoczątkowaną przez grupę The Movement i antologię „New Lines” z 1956 roku. Poeta Pink Floyd dużo zyskał z lektury wierszy ” mistrza zwykłości” Philipa Larkina; przywiązanie do konkretu i opisy tandety, przemijalności i chaosu życia, które nigdy nie jest spełnione…Waters sporo też zawdzięcza wczytywaniu się w strofy Hugh Audena i Thoma Gunna…Na warstwę tekstową nakładają się także ówczesne napięcia i konflikty. W styczniu 1972 roku doszło, podczas pokojowej manifestacji, do „krwawej niedzieli” w Londonderry i zabicia 14 katolików przez żołnierzy z Anglii( śpiewa o tym U2); wzmógł się terror IRA, konserwatywny premier Edward Heath podjął decyzję o wejściu kraju do EWG, w Niemczech aktywni byli terroryści z RAF i rockowa gwiazda Nina Hagen śpiewała o krwawych poczynaniach „brodaczy’…Tak, to wpływało na klimat tej muzyki..i na „On the Run”…Na wokal Davida Gilmoura, wykrzyczane tęsknoty w ” The Great Gig …” Clare Torry, popisy saksofonisty Dick’a Perrego w „Money”, nuty gospel w chórkach…

Tykanie zegarów, dźwięk bezlitosnego budzika…już po północy…To jednak „Time”..O powierzchowności i przemijaniu: z dnia na dzień : ” Każdy rok staje się krótszy/ Na nic nie znajdujesz czasu/ Plany też się nie spełniają/ Lub kończą się na skrawku zabazgranej kartki „. Znów mną i przestrzenią staje się ta muzyka…

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s