Ulica Letnia w Głogowie

Dom z balkonem, pejzaż. Ocieniony wciąż orzechem włoskim
i czereśnią. W ogrodzie malwy, bratki, róże i hortensja.
Pasje matki. Starość odnajduje sens w tym, co z troski
przeradza się w narodziny i zgodę. Wciąż uśmiechnięta

krząta się bez zgryzot nad przebaczeniem. Co dzień
dba o pamięć męża, jak dba o szacunek wobec własnej
śmierci. Uwielbia kresy, wschodnią kuchnię i rzewnie
wspomina Nowojelnię, rydze, domowy chleb i masło.

Wczesnym wieczorem,jak anioł wśród garnków lub szklanek,
parzy kawę, pyta o dzisiejsze zdarzenia i magiczny kamień,
zanadto ciekawa świata, poza wścibską i wrogą miarą,
by dać rękojmię nieufności. Cud jutro się wydarzy.

Mało z nią rozmawiam. Miłość jest tu zbyt oczywista
i słowa ją pomniejszą. Niekiedy odchodzę w głąb siebie,
w surowość poezji, ale bez zbędnej skargi. Mężczyzna
nie może skłócić ją z niepokojem. Drażnić tu lękiem.

Dom z balkonem, pejzaż. Ocieniony wciąż orzechem włoskim
i strzelistą gruszą. W ogrodzie azalie, tulipany i mięta.
Pasje matki. Szarość odnajduje sens w tym, co z troski
przeradza się w nowe życie i radość. Wciąż uśmiechnięta…

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s