Z nokturnów nad ranem

Jest trzecia nad ranem. Przed chwilą litery na kartce
przebrnęły przez senność powiek; pachną w nich ogrody,
odnajduję też w nich najwierniejszy ból,lęk i zachwyt,
a chłodna nostalgia wstrzymuje teraz poszum tęsknoty,

Podchodzę do okna, uchylam je i podciągam wyżej story;
w kropel akordach wciąż coś się skarżyć nie przestaje,
jak odgłos słów dla Ciebie, przez mnie nie mówionych,
które teraz uwodzą, znów przyzywają na niby i naprawdę.

Wiesz, wszystkie wiersze, słowa, myśli zawsze dla Ciebie;
nerwowej, poważnej i czułej, tkliwej- jakże w tym pięknej.
Ty ciągle śpisz. Dziś nawet Twoich snów wilgotne tchnienie
spijam z warg niczym ciepły oddech naszego nieba i ziemi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s