Halina Poświatowska: kobieta rozpasana (3)

Właśnie paniczny strach przed samotnością, a nie pragnienie w pełni spełnionej miłości staje się w ostatnich latach życia obsesją Haliny Poświatowskiej. W tym należy szukać źródeł jej liryki:” moje ciało jest jak bezpański pies/ jeśli skradnie kość pieszczoty to chyba słońce/ ludzie potem mówią- liryka miłosna/ a to włókna czerwone samotności” )” Moje ciało jest jak bezpański pies”)

Autorka ” Jeszcze jednego wspomnienia” zrzuca maskę. Szczerze wyznaje, że jej modliszkowata natura to jedynie wybieg i stylizacja. Autokreacja przygotowana na użytek mężczyzn, którzy przecież uczestniczą w akcie tworzenia kobiecości niczym Pigmalion, cyzelują ją i modelują „ja” liryczne. Przyznaje, że to ” włókna czerwone samotności” i ogromny lęk przed uczuciowym zaangażowaniem stanowią punkt wyjścia do jej wyzwolenia i niezależności. Jest w wielu wierszach władcza i zwycięska, gdyż zmaga się z wewnętrzną pustką, jest obojętna i słaba.

Może nieco prowokacyjnie napisałem ” obojętna i słaba”. Jest to w mniejszym lub większym stopniu niesprawdzalna hipoteza. Nie mogę oprzeć się jednak wrażeniu, że brnięcie w epizodyczność, naprędce sklecone i szybko poddane erozji związki musiały doprowadzić do zobojętnienia, instrumentalizacji więzi z ludźmi, którzy żyli blisko poetki, w końcu do pustki wewnętrznej. Stąd duchowa szamotanina i długotrwałe stany depresji. W czasie jednego z nich pisała do matki Stanisławy Mygowej :” Życie nie ma sensu – żyć można tylko dotąd, dokąd się nie jest dokładnie człowiekiem, dokąd grają w tobie te puszyste instynkty – głód, hodowanie pokoleń…., wiesz…Nie miałabym odwagi mieć dzieci – udusiłabym. Albo mi nie dostaje jakiegoś zmysłu – nie wiem, nie wiem dlaczego chodzę z tym piekłem w środku i obojętnieję niezmiernie na wszystko „. A w jednym z wierszy z pośmiertnego tomu ” Jeszcze jedno wspomnienie” uzupełniała tą niewiarę we wszystko, co duchowe i nawiązując do jej ulubionego Heraklita, wersami: ” a ja chcę życia płasko/ a ja chcę życia- nisko/ ja nie chcę w głąb”

Absurdalność istnienia łączy zatem z ostentacyjnym erotyzmem, ale jest to jak śmiech przez łzy. Podejrzewam, że była zbyt mądra i wrażliwa, żeby nie wiedzieć doskonale, że powoduje ją rozpacz. A z obrazu kobiety wyzwolonej wyziera lęk, rozgoryczenie i pogłębiające się poczucie osamotnienia. Poświatowska często nazywana jest poetką miłości. W liście do przyjaciela z Wrocławia Ireneusza Morawskiego pisała: ” Masz rację, kochać nie umiem…” I należy jej wierzyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s