Ludzie światła

Właściwie to szereg luźnych refleksji…Podczas pobytu w królewskiej Hadze jednym z priorytetów było odwiedzenie Maurithuis .W muzeum najdłużej zatrzymałem się przy eksponowanych wówczas obrazach Jana Weenixa z martwą zwierzyną, w której jakby przed chwilą zgasło życie i przede wszystkim przed ” Lekcją anatomii doktora Tulpa” Rembrandta von Rija; wtedy zdałem sobie sprawę z metafizyczności jego malarstwa przy posługiwaniu się światłocieniem. Z jego mimo wszystko manichejskiej percepcji świata..Przypominał mi o tym czasami Janusz Drzewucki, kiedy sięgałem do miniatur poetyckich, które on pisał pod przemożnym wpływem Hugo von Hofmannstahla:” Światło w ciemność prowadzę/ grobowiec przenika jasność”

Dopiera od Rembrandta przeszedłem do prekursora, czyli Michelangela Merisiego zwanego też Caravaggiem. Hulaka, rozbójnik, morderca i jednocześnie wyznawca światła. Nierzadko tak jest, że tylko ludzie naprawdę podli i podatni na wszelakie zło potrafią być genialnymi twórcami. Podobnie było ze zbrodniarzem Franciszkiem Villonem, a przecież nasz Adam Mickiewicz tak katował żonę, że popadła w obłęd, Słowacki był ćpunem, a Dostojewski żywił szczególne upodobania do małych dzieci. Ich geniusz brał się z rozdarcia wewnętrznego, wyrzutów sumienia, depresji- z ustawicznego przeklinania siebie i cierpienia. Przypomina mi się rzucona mimochodem przez Czesława Miłosza o Annie Świrszczyńskiej:” Była zbyt dobrym człowiekiem, żeby być wybitną poetką”..

Wracam jednakże do Caravaggio. Podobno podczas sprzeczki zabił niejakiego Ranuccio Tomassoniego i potem prowadził awanturnicze życie między Rzymem i Neapolem aż do tajemniczej śmierci w 1640 roku. Jako pierwszy wprowadził do malarstwa mocne światło i jego ekspresja spaja obrazy w całość, mimo istnienia obszarów jasnych i ciemnych, wiadomych i sekretnych. To szczególnie jest uwydatnione w „Złożeniu do grobu”, w którym jasno oświetlone ciało Chrystusa opłakują Maria, Józef i Święty Jan. Poniekąd obraz przypomina o wadze zbliżającego się świątecznego czasu…

Wielu malarzy w XVII wieku poszło śladami Caravaggio i wywodzili się oni ze szkół z Rzymu, Wenecji, Florencji czy Genui. Do pokolenia caravaggionistów zaliczano Carlo Dolciego czy Lukę Giordano. Wśród twórców niderlandzkich nawiązywał do koncepcji szalonego Włocha przyjaciel Rembrandta, Jan Lievens, malarz z uniwersyteckiej Lejdy, a szczególnie Hendrick Ter Brugghen , który zasłynął płótnem „Piłat umywający ręce”. Całość obrazu oświetlona prócz twarzy Piłata, kryjącej się w mroku..Właśnie w owej mroczności rozgrywa się niedopowiedziany dramat tego, który skazał Chrystusa na śmierć. Zapewne jest rozdarty i zupełnie sam. Ten obraz także wprowadza w atmosferę męczeńskiej śmierci Galilejczyka.

Kilka refleksji przed świętami…o ludziach światła. Dla dzisiejszych ludzi światła i nadziei.Jak to pisał Drzewucki, korzystając z Hofmannstahla :” na światło musimy się wygrzebać”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s