Julia Hartwig: poezja szuka nieśmiertelności (III)

Tomik „Zobaczone” i następne książki Julii Hartwig niewątpliwie przyczyniają się do urodzaju w polskiej poezji ostatniego dziesięciolecia.Trudno też nie pokusić się o stwierdzenie, że jest on zasługą twórców średniej i starczej generacji., a talent poetki rozwija się nieustannie..W 2003 roku zaskoczyła wszystkich „Błyskami”..Nawiązują do epifanicznych eksperymentów Jamesa Joyce’a, lecz także stanowią autonomiczną formę powstałą z nagłego przypływu idei, myśli, jakiegoś olśnienia.; nie są to jakieś ścinki czy zarysowane lekko pomysły na wiersz. Wymagają samotności, gdyż -według poetki- bez samotności nie ma pisarstwa, wyczulenia i częstej refleksji.Czasami urzekają radosną witalnością:” Nagły błysk słońca jak wesoły okrzyk” albo skłaniają do głębszego zastanowienia nad fragmentarycznością naszych prawd i doznań:” Jestem tu tylko trochę.Gdzie jest reszta nie wiem” Pojawia się również gorzkawa ironia ze współczesnego kodu kulturowego:” Napis na koszulce dziecka;United Animals. Strach to sobie wyobrazić.” Zatem „Błyski” to ślady codziennej krzątaniny pięknego i głębokiego umysłu.Rozwinięciem tej poezji w formule nie-poezji będą następne książki :” Zwierzenia i błyski” , tomiki poezji „Nie ma odpowiedzi” i ” Bez pożegnania”.

W ostatnim z wymienionych oprócz typowej dla Hartwig prostoty i powściągliwości pojawia się szereg pytań, na które każdy z nas szuka dla siebie odpowiedzi. Mimo upływu wielu lat, doświadczeń i coraz większej wiedzy, jesteśmy wobec owych pytań częstokroć bezradni. W wierszu „Przed brzaskiem ” poetka zastanawia się nad tym, co dla każdego z nas jest najpewniejszą, sekretną przyszłością: „Boże,/ przestrzeni,/ dokąd Ty mnie zabierzesz?/ To sprawa między Tobą i mną/ a to jest wielkie i straszne”. Powraca też klasyczny motyw powrotu do „wielkich słów” i sztuki, która „szuka nieśmiertelności”, daje nadzieję i umiłowanie tego, co ciepłe i dobre.Autorka ” Bez pożegnania” w jednym z wierszy pisze:” Jedyny ratunek to utrzymanie rytmu/ wizja harmonii/ która bierze nas jak dzieci w swoje objęcia/ niewinna matka pociechy” ( „W pochodzie”)

Unikająca skomplikowanej metaforyki, bogatej w blichtr i banał ornamentyki, liryka Juli Hartwig posługuje się ” nagim wierszem”, pisanym zgodnie z wszelkimi prawidłami semantyki (obce są jej lingwistyczne gry i eksperymenty). Zaznacza to w dwóch tomikach ” Jasne niejasne” i ” Gorzkie żale ” z 2011 roku- wydanym przy okazji jej dziewięćdziesiątych urodzin.Tytuł ostatnie przewrotny i może mylić..Poetka jest jak najdalsza od utyskiwania ,użalania się na swój wiek i los.Jest w niej w dalszym ciągu pasja życia i radość istnienia. Wszak starość nie jest żadnym balastem, a kontynuacją wrażliwości i wiedzy o świecie natury i otaczających nas ludziach. Nasze ” gorzkie żale ” powinny być dla tych, którzy już odeszli; naszą powinnością wobec nich jest także powaga i szacunek. Dla tych, którzy są i jeszcze długo będą, należy się nadzieja i ciepła mądrość. Również przestroga, żeby nie ulegać jazgotowi, codziennej brutalizacji języka i myślenia…I nie rejterować w starciu z potwornym egoizmem i pogardą dla prawdziwych duchowych wielkości .w naszych dosyć skomplikowanych czasach.

.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s