Tydzień Jamesa Joyce’a

Genialny Irlandczyk zawsze mnie intrygował, wręcz zdumiewał swoją erudycją i paradoksami.Jeden z prekursorów tzw. antypowieści że strumieniem świadomości, wykorzystaniem nowych technik pisarskich i mitologizacją, a jednocześnie twórca powieści totalnej” Finnegans Wake”, w której chciał zawrzeć całą historię Irlandii i świata; nie lada kłopot miał polski tłumacz Maciej Słomczyński, gdyż samych objaśnień i komentarzy do powieści było więcej niż jej stron.W ” Ulissesie”, zbudowanym w oparciu o strukturę „Odyseji” Homera, główny bohater Leopold Bloom kojarzy nam się z wędrówkami Odyseusza, jednakże nie utożsamia się z nim dosłownie. W „Finnegans Wake” nastąpi pełne utożsamienie się postaci, w wyniku przeobrażenia w śnie, z ich mitologicznymi sobowtórami. Bohaterowie nie tylko wcielają się w siebie nawzajem, ale też dzielą, rozpadają, mnożą, i Joyce stosuje tutaj techniki wywiedzione z języka jego chorej na schizofrenię i ukochanej córki Lucii ( była miłością sekretarza Joyce’a – irlandzkiego noblisty Samuela Becketta).

Był wyrafinowanym intelektualistą i pokochał prostą, nader często prostacką pokojówkę Norę Barnacle; wziął z nią ślub i była towarzyszką jego częstych niedoli i rosnącej sławy aż do końca życia .Można także dodać, że najczęściej dobrze wypełniał rolę opiekuńczego i troskliwego mężem wobec kobiety, która z jego twórczości nie rozumiała niczego, choć stała się w „Ulissesie ową” Molly Bloom z jej rozerotyzowanym strumieniem świadomości. Żyjąc z nią pozostał równocześnie duchowym samotnikiem ,który jak Stefan , czyli Telemach,w „Ulissesie” poszukuje w labiryncie świata- pełnym upodlania, kłamstwa, zmarnowanych uczuć i szans- mistycznego ojca i przewodnika; okaże się nim Leopold Bloom.

Frapuje mnie to, że był nałogowym alkoholikiem np. w Trieście przy pisaniu „Ulissesa” często Nora musiała go targać nieprzytomnego do domu, pił dużo i stale, ale jednocześnie jego powieści to niezwykła erudycja, misterna i precyzyjna konstrukcja. I wszystko to robił na niebotycznym kacu!. Nawet wrzody żołądka i zagrożenie ślepotą nie odgoniły go od butelki.Czasami przyczyniała się do uśmiechu losu; na kolacji w Paryżu- zaproszony przez Ezrę Pounda- poznał Amerykankę Sylvię Beach, która później jako jedyna zaryzykowała wydanie „Ulissesa”

Kochał i żywił nienawiść do Irlandii i Irlandczyków w związku z ich bigoterię, nieuctwem i ustawicznym narzekactwem. na wszystko i wszystkich. Ironicznie ” rozpisał” Irlandczykom tydzień( pasuje też do naszym malkontentom, a ludziom zranionym i smutnym może pozwoli na lekki uśmiech, odrobinę .dystansu): Poniedziałek- Pojękałek

Wtorek- Fetorek

Środa- Szkoda

Czwartek- Poćwiartek

Piątek- Bolątek( Poplątek)

Sobota- Sromota

Niedziela- Biedziela

Tydzień Joyce’a dla smutasów. Jednakże tylko po to, żeby chociaż przez chwilę wzięli głęboki oddech i uśmiechnęli się…do siebie i innych.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s