Stanisław Barańczak: nowy Settembrini (2)

W utworach zawartych przez Stanisława Barańczaka w debiucie książkowym „Korekta twarzy” ( 1968 rok) czy tomie ” Jednym tchem” z 1970 r., konkretowi życiowemu współtowarzyszy zgrzebna rzeczywistość, a wiersze są jakby kwintesencją zgiełku i strzępów, fantomów brzydoty owej rzeczywistości. Jednocześnie są one próbą demistyfikacji języka codziennej komunikacji. Dodam: demistyfikacji tej nie towarzyszy zjadliwa nienawiść, a częściej dobrotliwa ironia, sarkastyczna refleksja. Stąd zdarza się w twórczości poety parodia, pastisz; tylko od czasu do czasu niczym filozoficzna puenta – gorzka antymetabola:”(…)/ bo tylko ten świat bólu: bo tylko ten świat/ jest bólem: bo światem jest ten ból” (” Bo tylko ten świat bólu”). Barańczak jest jednakże zbyt wytrawnym intelektualistą i twórcą, by dać się uwieść łatwemu, szablonowemu optymizmowi. Wszak jest w nim zmieniony, mądrzejszy, głos Settembriniego. Nie pozwala sobie na oświeceniowy hurra-racjonalizm. W jednym z następnych wierszy z tomu ” Sztuczne oddychanie” napisze: ” Ojcze nasz, którego nie ma,/ którego imienia nikt nawet nie wzywa/ (…)/bądź / ten człowiek, który kładzie się spać i przelicza/ wszystkie swoje dzisiejsze kłamstwa, lęki, zdrady,/ wszystkie hańby konieczne i usprawiedliwione,/ musi wierzyć, żeś jednak jest,/ musi wierzyć, żeś jest, aby przespać/ tę jeszcze jedną noc.” (” N.N. próbuje przypomnieć sobie słowa modlitwy”). Settembrini z Poznania, wbrew wymogom oświeceniowego czy współczesnego ateizmu i deizmu, uznaje potrzebę wiary. On, który zaufał nieufności i wzbudza w nim wątpliwości milczenie Boga (także u wielu innych ludzi m.in Bacello), wierzy że imperatyw moralny wynikający z pojęcia Boga, nawet jeżeli On okaże się złudzeniem, musi istnieć, bo w ostateczności wyznacza sens trwania.

Późniejsze tomy Barańczaka są potwierdzeniem i jednocześnie rozwinięciem tego poglądu. W książce ” Widokówka z tego świata” z 1988 roku znajdziemy następny utwór będący rozmową z Bogiem: „Domyślam się, że w ten sposób nadajesz nam jakiś szyfr,/ że kryje się w tym, jak zawsze, Twój zamysł,/ który wymierzasz Tobie wiadomą miarą” (” Długowieczność oprawców”). Zatem alogiczność, okrucieństwo świata i Bóg, od którego być może człowiek odszedł i – jak u Bonhoeffera- nie zna go wcale. W 1994 roku ukaże się „Podróż zimowa” oparta na motywach „Winterreise” Franciszka Schuberta; tom odrobinę zaskakujący pesymistycznymi nutami i frazami. Barańczak wplata swój osobisty ton w motywy tego romantycznego epitafium i pisze o samotnych zmaganiach z Bogiem i o Boga. A wszystko w atmosferze niepewności, rozterek wahań, rozdarcia wewnętrznego.

Tom ” Chirurgiczna precyzja”, nagrodzony Nike to znowu próba, by z chirurgiczną precyzją opisać rozpad wartości, chaos i przypadkowość naszych losów. To także szereg pytań z kręgu eschatologii. Nieprzypadkowo otwiera go utwór, w którym poeta nawiązuje do motywu muzycznego – „Z okna na którymś piętrze ta aria z Mozarta” ( w okresie pisania tomu pracowity Wielkopolanin tłumaczył dwa libretta napisane przez Lorenza Da Ponte do dzieł Mozarta „Don Giovanni” i „Wesele Figara”). Pisze w nim, że „zawsze uchyli jakieś okno czy wyrok ta aria Mozarta”. A więc Barańczak- Settembrini wierzy nade wszystko w moc Sztuki; nauczycielki piękna, która może „uchylić wyrok” i uczynić świat bardziej znośnym i mniej bezsensownym.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s