Pani M. ( dawny „Test 5”)

Niezwykła pani M. żyła miłością i już ponad miarę
Mężczyznę czyniła pulsem, oddechem i snem pamięci
(Wierna upodobaniom do tego, co jedyne i trwałe)
Czy próbowała go zatrzymać? Skargi czy rozterki?
Nie wiem…Wprost zapytać o to nigdy nie śmiałem,
Gdy za domową storą jej cień przechodził w łkanie.

Teraz nie wzrusza jego poranna filiżanka do kawy
I smutno obojętnieją wspólnych fotografii twarze.
Czasami nęci czarowny karton z rodzinnej Arkadii,
Gdzie tiule, różowy welon babci, listy od marzeń
Innych nieziemskich miłości z tą barwą nostalgii
Która powraca i zatrzymuje swoją zwiewną ekstazą.

I tuli chochlikowego chłopca z tysiącem skojarzeń
(O szczęściu mamy, wyprawach, grze w wielkim Lechu)
Kochaną córkę, za mądrą, by ulec banalności grzechu.
Znajduje też nadzieję w przyszłych splotach zdarzeń,
Które pozwolą istnieć najczęściej z odwagą w sercu,
Dobrze wie; nie zawsze im pomoże, nie do końca ocali.

Zmieniła się, ból ją uszlachetnił,to rzadkie w istocie,
Lubię jej mądrość, żartobliwe ciepło wobec obcych ludzi,
Wiarę, że po pustce następuje pełnia, a już chwilę potem
Żadne światło nie ulegnie złudnej prawdzie, tylko iluzji.
Ona nie wyciąga pomocnej ręki, żeby ją z dłoni wycofać
I wspiera nieszczęsnych rozbitków w ich miłosnej podróży.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s