Stanisław Barańczak : nowy Settembrini (4)

Przed wydaniem „Chirurgicznej precyzji”, w powszechnej opinii uznawano Barańczaka za prawdziwego wybrańca bogów. Gentlemen w każdym calu, łagodny i uprzejmy buntownik, zacny moralista. Nade wszystko jednak, szczęśliwy mąż i ojciec, wybitny poeta i wielki erudyta o fantastycznych zdolnościach językowych. Prawie nie ma wrogów. Wprawdzie Andrzej Babiński, znakomity poeta i wieloletni przyjaciel Edwarda Stachury, na kilka miesięcy przed samobójczą śmiercią autorytatywnie stwierdzał , że „jest apatyczny i bierny, bo w nocy , podczas snu, nerwów go pozbawiają Barańczak i Pinochet”, ale mamy tutaj do czynienia z jakimś paroksyzmem niechęci udręczonego umysłu. Replika urażonego Jacka Bierezina  „Wielomiesięczne kryzysy” na żartobliwy utwór Barańczaka „Drobnomieszczańskie cnoty”, była raczej przypadkiem incydentalnym i krótkotrwałym konfliktem wśród poetów, zaliczanych do Nowej Fali. A propos: poeta nie znosi, gdy łączy się go z Nową Falą, grymasi przy pokoleniowej etykietce „Pokolenie 68” i wciąż wskazuje na swoje związki z tradycją i klasycyzmem, do którego przekonał go Czesław Miłosz.

Zatem wybraniec bogów i muz. Żadnych skandali i długotrwałych kryzysów, a w dodatku miłośnik i znawca jazzu, koneser win. Jednakże na tym nieskazitelnym wizerunku coraz głębszy ślad zaczęła zostawiać postępująca choroba i znalazło to swój wyraz właśnie w „Chirurgicznej precyzji”, książce będącej też hołdem wobec bardzo kochanej żony, pełnym miłości i niesłabnącego nigdy zachwytu opiewaniem drugiego człowieka. Wspomniany przeze mnie liryk  ” Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził „, to przecież utwór o miłosnej trosce, wspólnym byciu w cierpieniu i rosnącym niepokoju, próbie zatrzymania czasu i pokonania śmierci. Barańczak – Settembrini wierzy, że sztuka i miłość niosą z sobą nadzieję zdolną do przezwyciężenia obecnej w każdym z nas rozpaczy i poczucia absurdu.

„Chirurgiczna precyzja” była ostatnim tomem poety. W następnych latach pojawiają się wznowienia i wydania wierszy zebranych. Warto zauważyć choćby wznowienie brawurowego i skrzącego humorem tomu „Pegaz zdębiał ” w 2008 roku ( pierwsze wydanie trzynaście lat wcześniej), zawierającego jego gry i zabawy literackie w formule alfabatonów, onanogramów , obleśników czy turystychów. Tam w pełni ujawnia się jego geniusz językowy, skłonność do brawurowego rymotwórstwa i niezwykłe poczucie humoru. Wywołują śmiech również alfacykle w rodzaju: „Zbereźnikom ze Zbaraża/ zaraźliwy zez zagraża/ zje, zuch, zwykły zraz zbaraski-/ zaraz zieją zeń zarazki…” ( ” Zbereźnicy ze Zbaraża” ) lub ” Syberyjskie striptizerki”, opisujący reakcje typowe dla publiki spod każdej szerokości geograficznej: ” (…)/ ( sala- sami swoi, stali/ smakoszowie strip- spelunek/ super-samczy swój stosunek/ sygnalizujący spazmem/ śmiechu, sykiem „Sssss…!”, sarkazmem…” Poeta wytrawnie i z ironią, niekiedy sarkastycznie, oprowadza nas po krainach współczesnej groteski i nonsensu.

Uparcie i może niedelikatnie piszę o Stanisławie Barańczaku przez część tego szkicu -” Barańczak- Settembrini”, niejako godząc być może w poczucie tożsamości poety. Nie jestem jednak w tym odosobniony. Znakomity poeta amerykański, James Merrill, po przeczytaniu wierszy Barańczaka stwierdził z podziwem: ” Nie miałem pojęcia, że John Donne urodził się w Poznaniu”.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s