Dama Bacello (2)

Słońce pochyla się, zaraz rozmowy z sobą
I ciepłem z kominka. Potem już w pościeli
Odnajdzie w śnie czułość, zawierzy słowom,
Nawet dla żartu połaskocze w ucho księżyc,
Odtrąci też dawną miłość niczym falę morze,
Dopóki nagły przypływ nie da szansy nowej.

Rano puls słońca w dnia wstającej ekstazie
Prowadzi z wnętrza snu, zaprasza i gości,
Zaciera ślady win i nieszczęść- niezatarte,
Czyni ją uśmiechem Mnemosyne, muzą wiosny,
Damą, która uwodzi czas stylem i smakiem,
I śpieszy znów ku Erato ze strofą miłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s