Po drugiej nad ranem

Po drugiej nad ranem, daleko od granic snu,
wtapiam się w tłum myśli z miesięcy i dni
które jak błąkające się bezgłośne wiersze.
Po latach milczenia w końcu piszę. Nocami
poprawiam i zamęczam niedoskonałość słów
ze skutkiem nie będącym ich ważną przyczyną.
Od rana dziesiątki czynności rutyny, która
wszystko zrobi wcześniej niż o tym pomyślę.
Słucham rocka, jazzu z koncertami Jarretta,
wieczorami Bartok, Ravel i ksiądz Vivaldi.
Czytam filozofów i poetów, czasem za często
słyszę ich głośne i bliskie kroki za sobą.
Rzadko kogoś odwiedzam, chociaż w ludziach
staram się znaleźć dobro, nadzieję, ciekawość,
nawet jeśli po latach z dumą o tym zapomnieli.
Częściej przychodzą młodzi, rzadko gniewni,
z ciekawością pytają o pneumę i teodyceję.
Lubię szaloną jazdę na rowerze i siłownię,
tam słucham wykładów o rzeźbie dwugłowego,
czarne sznaucery, yorki czy kotkę Zeldę;
ich prawie ludzki głos o mnie zaświadcza.
Zdarza mi się całymi dniami nie odbierać
telefonów i nie otwierać maili, listów;
czasami nie chcę wiedzieć i nie tęsknić.
Kiedy napisałaś o „gwiazdach, które życie
podarowała raz jeszcze” uśmiechnąłem się
szczęściem, które znów Ciebie odnalazło…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s