Lisa Gerrard i głos anioła

W emitowanym trzy dni temu filmie „Informator” Michaela Manna z brawurowymi kreacjami aktorskimi Al Pacino i Russella Crowe’a na ścieżce dźwiękowej pojawiały się wokalizy Australijki Lisy Gerrard. Czasami wracam do jej kompozycji z okresu współpracy z Dead Can Dance i solowych płyt. Ponadto interesujące są również wieści o reaktywacji grupy Brendana Perrego i Lisy Gerrard, głoszone od maja 2011 roku, zapowiedz nowego krążka i światowej trasy Dead Can Dance w 2012 roku.

W moim przypadku w kręgu muzyki niezależnej i z kręgu projektu muzycznego – This Mortal Coil najpierw zafascynowała mnie grupa Cocteau Twins ( nazwa na cześć ekscentrycznego poety i jednego z przywódców cyganerii paryskiej Jeana Cocteau) z wokalistką Elizabeth Freser. Pamiętam, że lansujący tą muzykę w „Trójce” Piotr Kaczkowski zawsze zapowiadał ją jako „Fryzjerkę”. Utwory z płyty ” Treasure” nie zestarzały się i „Lorelei” czy „Pandora” porywają wyobraźnię. Dopiero kilkanaście lat temu zacząłem więcej słuchać Dead Can Dence i jedną z ulubionych płyt jest pierwszy album tej grupa, a także ” Aion” z 1990 roku. Ciekawe, że częstokroć Cocteau Twins jak i australijsko- europejska grupa sięgali do mitologii jako źródła inspiracji .Przepiękna wokaliza Gerrard w „Persephone” czy ” Ulisses”( tutaj Australijka nie użycza swojego głosu” nawiązują do częstego literackiego motywu grupy: że w swoim istnieniu jesteśmy jak Odyseusz i codziennie „Na odyseji do odkrycia siebie”. Nic dziwnego, że Gerrard napisała muzykę do „Króla Edypa ” Sofoklesa dla jednego z teatrów w Dublinie.

Lisa Gerrard hipnotyzuje głosem o niezwykłej skali i możliwościach; współpracujący z nią Klaus Schulze twierdził, że potrafi jednocześnie wydobywać dwa śpiewające niezależnie głosy ( chyba nie żartował …). Niekiedy, koncertując w kościołach, wydaje się być anielskim przesłaniem muzyki. Ale też przełamuje bariery między muzyką popularną i poważną, w kompozycjach nawiązuje do celtyckich, węgierskich, latynoskich brzmień, średniowiecznych harmonii, stosuje dziwne instrumentarium w rodzaju hurd, dudów, cymbałów chińskich. Jak głosi plotka całe honorarium, jakie otrzymała za ścieżkę dźwiękową do filmu „Los utracony” (2005) według prozy Imre Kertesza, przeznaczyła na zakup…węgierskich cymbałów. Zatem Gerrard świadomie zdąża w eklektyzm i zupełnie nie przejmuje się wymogami muzyki komercyjnej. Ten anioł jest mimo wszystko zbuntowany.

Australijka jest niezwykle pracowita. Tworzyła lub współtworzyła soundtracki do ok .40 filmów i pewnie każdy zwrócił uwagę na muzykę w „Gladiatorze”, „Alim” , ” Helikopterze w ogniu” czy wspomnianym „Informatorze”. Ignoruje dziennikarzy i media, i wywiadów udziela od wielkiego dzwonu. Jeśli nie komponuje, to czas poświęca rodzinie i następnej pasji- jeździe konnej. Clive Collier zrealizował film dokumentalny o Gerrard „Sanctuary”, lecz on raczej mitologizuje artystkę, w której życiu sporo też akcentów polskich. Jej mężem od 1992 roku jest Polak Jacek Tuszewski;  wcześniej okazyjnie występujący z Dead Can Dance”, para ma dwójkę dzieci. Może także z tego względu Lisa Gerrard często występuje w Polsce i wydała razem z Klausem Schulze płytę „Dziękuję Bardzo” zdaje się z 2008 roku. Jednakże jeśli ktoś pragnie zakosztować uczty muzycznej z głosem zbuntowanego anioła, to powinien sięgnąć po solowy ” The Silver Tree”. Poza tym prawie wszyscy, łącznie ze mną, czekają na nowy album Dead Can Dance. Może się doczekamy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s