Mama

Zachowuje nadzieję dla dni i miesięcy
Spokojną troską miłości, która rzadko
Bywa pułapką dla zgryźliwej mistyki.

Czasem siedząc w fotelu przy ogrodzie
Wielbi nadmiar owoców na starej jabłoni,
Niewidzialną żywotność z uporu i dumy.

Możliwe, że więcej mówi o odejściu i Bogu,
Że coraz częściej przychodzi z dzieciństwa,
Pragnąc teraz, żebym jak najdłużej pamiętał
O złotym runie zawsze nieskończonych słów
Przed naszym przejściem snem ze snu do snu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s