Janusz Drzewucki : między wiarą i niepokojem (III)

Stosunek do obumierania i śmierci w poezji autora „Światła września przechodził częste transformacje, ewoluował, zmieniał się, kiedy był doświadczany przez kaprysy lęku i nadziei.Natomiast symbole przemijania -” dym”, „popiół”, owiewane zapachem konwalii( podobno jest ich mnóstwo na cmentarzu w Kruszwicy) od początku znajdują poczesne miejsce w jego poetyce. Chociażby w utworze z debiutanckiej książki poświęconym Osipowi Mandelsztamowi :”(…)/Ogrodów nam wrota/ żelazne otwórz,/ gdzie kwiatem się/ staje konwalia,/ nie tylko magia/ przekwitłej jabłoni./ A potem weź Panie/ w dłonie kruche/ zziębnięte serce/ Osipa Emilianowicza” („Nikomu ani słowa”). Koda wiersza przekonuje, że śmierć może być wybawieniem od koszmaru, jakim jest życie, którego nie mógł dotykać nie bez przerażenia genialny rosyjski poeta i ofiara terroru Stalina.Ponadto Drzewucki przekonuje, że lęk przed unicestwieniem może niwelować głęboka wiara i akt zawierzenia Panu o „dłoniach kruchych.”. Temu, który nie wpływu na świat, ale może obdarzyć łaską. W tym przypadku trudno jednak podejrzewać poetę o deizm, a raczej o przysłowiowy „lęk i drżenie” .Zawsze jednak towarzyszą głębszej refleksji religijnej.

W „Ulicy Reformackiej” motyw wybawienia poprzez śmierć występuje również w „Elegii o śmierci niechybnej” dedykowanej walijskiemu mistrzowi mowy wiązanej Dylanowi Thomasowi, którego autodestrukcja była wyjątkowa: ” Jego skołatany mózg/ pisze/ drżącą dłonią/ (…) /” Bez lęku, możesz wyjść/ spod drzew” .Szaleństwo wynikające z poczucia tragizmu i absurdalności życia znajduje ukojenie właśnie w śmierci. I należy to w pełni rozumieć.Od tego utworu pojawia się inny sposób na dawanie odporu lękom i obsesjom przemijania; poddanie się prawom Logos, intelektualizacja tej całej sfery. Nierzadko przy opisie świata odchodzącego poeta jest nader apolliński, stać go na wyważoną i elegancką refleksyjność, bowiem Logos podpowiada, by z godnością poddać się nieuchronności i konieczności, uczestnicząc w korowodzie pokoleń zmierzających ku śmierci: „(…)/ Wszystko tu twoje, jak było tak będzie,/ zapachy czerwca i września kolory,/ pleśń słodką miedzią rozkwita na dębie,/ syn twego syna puszcza statki z kory” („Elegia dla Jana Drzeżdżonia „).

Wobec śmierci trudno być cały czas wyrozumowanym i zdystansowanym.Niekonsekwencja przystoi przedto nawet największym racjonalistom, a cóż dopiero poecie., który zmaga się z natłokiem emocji i uczuć. Dlatego w wielu innych utworach Drzewucki z bolesnym sarkazmem skonstatuje, że mimo wszystko odejście tam, skąd nikt nie powrócił, jest zdradą wobec samej esencji życia. W „Dzienniku konspiratora” wręcz utożsamia zdradę- ” piękną jasnowłosą i delikatną kobietę o oczach pełnych nieba”- ze śmiercią. Niekiedy buntuje się przeciwko owej zdradzie poprzez afirmację tego, co znamionuje rozkwit i bujność; wiersze w scenerii wiosennej lub letniej. Zawierza także miłości i znajduje kolejne antidotum; ” Chce się żyć, żyć się chce, noc/ goni dzień , dzień goni noc, lato coraz bliżej / niebo rozkwita miriadami gwiazd(…)/ Gdybyś się teraz obudziła,/ opowiedziałbym tobie cały świat, słowami,/ których nie ma w gazetach. Nie śpij, obudź się. ” („Lato coraz bliżej, obudź się”). Powtórzenia wiodące ku „zdaniu rozkwitającemu” ( pomysł z poetyki Tadeusza Peipera), ekspresyjny zapis tych wersów ma uwydatnić ożywczą siłę miłości, która jest zawsze odwrotnością umierania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s