Jerzy Liebert: z rodu Hioba (3)

Dla chrześcijanina śmierć jest tożsama z nadzieją na raj i żywot wieczny. Wiara w nieśmiertelność duszy i zbawienie jest fundamentem religii, pozwala pokonać poczucie absurdu w przemijaniu i strach przed umieraniem. Tymczasem u Lieberta w tej sferze widać ambiwalencję, bolesne rozdarcie. W „Kołysance jodłowej ” napisze: ” Poprzez wonność jodłową/ Pójdą, każde w swoją stronę,/ Ciało – w ziemię lipcową,/ Dusza w góry zielone” – i brzmi to jak deklaracja niczym niezachwianej ufności i wiary. Jednakże w „Rapsodzie żałobnym” znajdą się wersy: „Jakże tu ziemi oddać młodziutkiego/ I bezbronnego tak, który zaufał ” – mówi, że odda się go ziemi i obróci w proch, a nie Bogu. W „Skazańcach” z gorzką ironią skonstatuje: „I schną powoli ludzkie drzewa-/ Jeszcze w nich szemrze, śwista, śpiewa,/ Jeszcze są w stanie- o, ciekawi-/ Oglądać jak ich kornik trawi.

Charakterystyczne, że śmierć nie jest dla niego wybawieniem, przejściem na stronę lepszego świata, lecz poeta łączy ją z degrengoladą fizyczną i psychiczną, wiąże z poczuciem bezsensu i trwogi. Wprawdzie zawrze w jej obrazie średniowieczny motyw psychomachii, czyli walki między Bogiem i Szatanem o człowieka, zwróci uwagę na biblijny paradygmat, który ożywił w naszej duchowości Mikołaj Sęp- Szarzyński- człowieka „jako żołnierza Chrystusowego”, pisząc w „Jeźdźcu”: Jeżeli trzeba to tratuj do dna,/ Jestem tylko Twoim żołnierzem”- ale nie był w tym konsekwentny. Wraz z rozwojem choroby coraz bardziej upodabniał się do Hioba, którego bunt prowadzi na drogi lub bezdroża niewiary..

Liryka barokowa kreowała wzorzec człowieka poddanego przemijaniu i śmierci, a jednak pełnego niezachwianej niczym wiary w sens cierpienia i walki ze złem. Była tragiczna i wyniosła. Czerpiący z baroku Liebert zachowuje się inaczej. Jego „Kołysanka jodłowa” to zapis destrukcji, gnicia, rozpadu, powolnej, acz świadomej agonii i nie posługuje się językiem wysokim, hieratycznym; nie ma w nim patosu ani wyniosłości. W jego wierszach nie ma także sakralizacji śmierci, a poeta nie przydaje sobie aureoli męczennika. Jest natomiast wciąż podejmowana próba zrozumienia fenomenu umierania i coraz rzadsze próby pogodzenia się z tym w duchu wiary chrześcijańskiej. Obrazy epatują tu bezpośredniością i dosłownością, przy przedstawianiu procesu obumierania – „w mózgu zlepione myśli brzęczą”, „kaszel żebra nam rozsadza”, „lecz już płuca wyplute” i „krew im się ustami rzuca”.- wychodzi na jaw sensualizm poety, co zresztą stanowi o ich przejmującej sile. Pozwala on sobie na gorzki sarkazm – w „Gorzkich wiórach” czy ” Pieśni o zagładzie „- ton litanijno- błagalny- w „Kantyczce miribundów”- wizjonerstwo w „Lisach”, ale całość stanowi wstrząsający testament, w którym jest wszystko prócz pewności, że cierpienie i wiara zostały przez Stwórcę dostrzeżone.

Spotkania z twórczością poetycką Jerzego Lieberta każą zastanowić się nad problemami cierpienia i udrękami wiary. Najgłębszy wymiar zyskuje ona dzięki rozterkom, wątpliwościom i pytaniom, na które nikt nie udzielił zadowalającej odpowiedzi. W jego wierszach zmienia się wizerunek Boga i stosunek poety do Najwyższego; od zawierzenia aż po odejście. Był on Hiobem, który w końcu porzucił Boga.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s