Jerzy Nowosielski: o ikonach kobiecości

Wczoraj późnym wieczorem przeglądałem reprodukcje obrazów niedawno zmarłego Jerzego Nowosielskiego, nie bez przyczyny. Impulsem jest chęć napisania o jednym z wybitniejszych malarzy w Polsce Telemachu Pilitsidisie, który od lat zamieszkuje Dolinę Dzwonów i wciąż podkreśla, że jest uczniem, niejako kontynuatorem myślenia o malarstwie byłego profesora ASP, filozofa, prawosławnego teologa, założyciela wraz z żoną Zofią Fundacji Nowosielskich dla wspierania młodych twórców.

Bodajże z dziesięć lat temu udało mi się trafić do Zachęty na retrospektywną wystawę dzieł Nowosielskiego. Pamiętam, że w największe zdumienie wprowadził mnie jego obraz „Egzekucja”. Przedstawia scenę wieszania kobiet i widzów zaglądających im pod sukienki. To dość rzadkie u twórców spojrzenie na śmierć poprzez pryzmat erotyzmu i wścibskiej frywolności, i poniekąd skojarzyłem to z „Tańcem pod szubienicą” Pietera Brueghela. Moment tragiczny przedstawiony jest tak, że mamy świadomość nierozerwalnej więzi między Tanatosem i Erosem i wzajemnego przenikania obu żywiołów. Eros jest jedną z nielicznych odtrutek dla homo ludens przed koszmarem przemijania i śmierci. Co jeszcze zastanawiało? W gruncie rzeczy bohaterem obrazu jest podglądacz, a nie ofiary. Owym podglądaczem rzeczywistości jest zazwyczaj sam artysta.

„Egzekucja” (z 1949 roku) pochodzi z okresu, kiedy Nowosielski przedstawiał kobiety zazwyczaj w sadomasochistycznych konfiguracjach; częstokroć jako ofiary, seksualne zabawki w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Wpływ rewolucji obyczajowej i feminizacja społeczeństwa zmieniły u niego sposób patrzenia na kobiecość, a sam twórca, który nie dowierzał osobnikom tej samej płci, jeżeli nie byli…erotomanami, zaczął nazywać swoje malarstwo „figuracjami erotycznymi”. Z wystawy w Zachęcie utkwił jeszcze w pamięci „Akt z oknem”. Jest to płótno z czasu fascynacji Nowosielskiego malarstwem Amadeo Modiglianiego; pełne dostojeństwa i tajemniczej subtelności postacie kobiet są ” oknem na świat” dla męskiej uczuciowości, uwrażliwiają ją i pogłębiają. Poniekąd owe „okno” przypominało mi oczy Jeanne Hebuterne z portretu Modiglianiego. Przypuszczam, że już wówczas malarstwo profesora, niejako wprzęgnięte w tradycję bizantyjską, którego domeną było sacrum, przeprowadzało proces sakralizacji kobiety i kobiecości. Staje się ona inspiracją, natchnieniem, uwzniośleniem życia w każdym jego przejawie, świadomością piękna. Nade wszystko świętą, pełną sekretów i wysubtelnionej zmysłowości ikoną.

Nie zapomnę nigdy co Nowosielski, buntujący się przeciwko nihilizmowi i brzydocie współczesnej sztuki, mówił o sobie i kobietach: ” Malarstwo to moje prywatne misteria. Ja sobie stwarzam rzeczywistość, o której marzę. Na przykład marzę o pewnych kobietach, których nie ma i dopiero muszę je namalować. Od urodzenia kocham kobiety. Prawdziwy człowiek to tylko kobieta. A kobieta i cerkiew – kształt jej barokowych kopuł- są do siebie podobne. Cerkiew to królestwo Boże na ziemi. Kobieta to królestwo Boże też na ziemi. Maluję więc jedną i drugie”. Refleksja o potrzebie nieustannej sakralizacji kobiecości, o bogini i świętej, o życiu i twórczości zrodzonych dzięki muzom – kobietom. Przekonanie, że mistyka kobiecości i świętość ikony stanowią zasadniczą jedność pośród chaosu pojęć i wartości..

Powyższe uwagi jaki mają związek z Telemachem Pilitsidisem? U niego jest ten sam sensualizm, podziw i fascynacja kobiecością, potrzeba afirmacji piękna. Poprzez znajomość prac Nowosielskiego łatwiej zrozumieć malarstwo tego artysty i jednocześnie mieszkańca enklawy twórców, jaką jest Dolina Dzwonów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s