Salman Rushdie, Kiran Desai i nepotyzm

Od tygodnia media zajmują się „taśmami Serafina” i głośno o problemie nepotyzmu, kolesiostwa w szacownej Rzeczpospolitej. Właściwie temat stary jak świat; wiem, że brzmi to jak banał . Dawniej był sankcjonowny ustrojowo przez ius ducale, princepsa i podobne rozwiązania. Teraz funkcjonuje w totalitarnych reżimach Kimów i Castrów i monarchiach ograniczonych typu Kuwejt czy Arabia Saudyjska, demokracjach, w których możliwe są mechanizmy tworzenia układów oligarchicznych i rozwija się klientelizm. Na dobrą sprawę ze współczesnych państw poradził sobie z tym zjawiskiem…Watykan, ale to dzięki walce z symonią i nikolaizmem już od czasów Grzegorza VII, i to ze względów ekonomicznych, a nie moralnych.

U nas nepotyzm, kumoterstwo ma się doskonale we wszystkich sferach życia. Dotyczy to również środowisk artystycznych .Latoroślom znanych i lubianych łatwiej przebić się, nawet jeżeli są beztalenciami, zaistnieć choćby w światku celebryckim. Na niwie literatury jest odrobinę podobnie; dobre pochodzenie ułatwia start, ale później każdą książką trzeba udowadniać, że jest się twórcą pełną gębą. W ostatnim czasie udało się to chociażby Stanisławowi Barańczakowi i Tomaszowi Jastrunowi, który okazuje się tak samo interesującym poetą jak jego ojciec Mieczysław.

W tzw. szerokim świecie literackim jest zupełnie tak samo. Pomijam już sprawę klanu Mannów, bo jest to powszechnie znane. W Dolinie Dzwonów tysiące ludzi zaczytuje się literaturą o korzeniach, rodowodzie indyjskim. Z tego obszaru kulturowego ciekawa wydaje się być sprawa oszałamiającej kariery Kirim Desai. Jej matka Anita Desai była trzykrotnie nominowana do Booker Prize i nigdy nie udało jej się zdobyć tej najbardziej prestiżowej nagrody literackiej anglojęzycznego świata. Tymczasem ta nagroda przypadła w 2006 roku jej córce Kiran za powieść ” Brzemię rzeczy utraconych”. Złośliwcy twierdzą, że nie byłoby tego ogromnego sukcesu gdyby nie pomoc i poparcie, jakiego udzieli przyjaciel, przez jakiś czas ukochany matki pisarki Anity, słynny Salman Rushdie. Autor „Szatańskich wersetów” najpewniej dość energicznie przyczynił się do wylansowania tej młodej pisarki, mieszkającej na stałe w USA, która łączy elementy kulturowe Zachodu i Wschodu.

” Brzemię rzeczy utraconych” to piękna opowieść o grze uczuć, fascynacji i miłości nastoletniej Sai do jej korepetytora Gjona, o kucharzu Bidżi, który idealizuje losy swojego syna pracującego w Ameryce i przyłączeniu się Gjona do walki o niepodległość indyjskiego Nepalu. A w tle jest okres rządów Indiry Ghandi ( córka byłego premera Nehru), zamach Sikhów na Indirę Ghandi i przejęcie władzy przez jej syna Rayiva( potem zabity przez Tamilów), niepokoje w Pendżabie, Kaszmirze, Gorkhlandzie. Zatem tło historyczne w tej prozie niejako zahacza o…nepotyzm w życiu politycznym Indii.

W wymiarze moralnym nepotyzm lub kumoterstwo powinno się zdecydowanie odrzucać.Jednak dzięki tego typu działaniom Salmana Rushdiego, borykającego się do tej pory z fatwą, krytycy docenili wielki talent indyjskiej pisarki. Wraz z Zadie Smith uważa się ją za jedną z największych nadziei kobiecej i światowej literatury.. Nie zawsze nepotyzm przynosi negatywne konsekwencje, jeżeli służy potwierdzeniu niewątpliwego talentu i pracowitości jakiejś osoby. Przynajmniej tak było w przypadku Kiran Desai

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s