Saga rodu Tusków

Nie cichną polityczne emocje w związku z piętnowaniem zjawisk nepotyzmu. Przy okazji próbuje się wylać dziecko z kąpielą i brać polityczna zagięła parol na Michała Tuska, który jako pracownik gdańskiego Portu Lotniczego jest formalnie podporządkowany ojcu. Ogólnie rzecz biorąc sprawa śmieszna, w gruncie rzeczy niezbyt warta jakiejś głębszej analizy, gdyby nie ocierała się o łamanie praw obywatelskich młodego Tuska.

Ta cała wrzawa przypomniała mi o jeszcze jednym przypadku nepotyzmu z łączki literackiej. Pierwszy noblista piszący językiem jidisz Isaak Beshevis Singer miał o 11 lat starszego brata Israela. Ten w młodości był jednym animatorów życia literackiego Biłgoraju, a po pierwszej wojnie światowej osiadł w Warszawie, gdzie debiutował powieścią „Josie Kałb”. Prawdziwą jego pasją były jednak sagi rodzinne.Po wyjeździe do Nowego Jorku w 1933 roku, napisał „Braci Aszkenazy” o losach rodziny żydowskiej w Łodzi i dramacie głównego bohatera, Maksa Aszkanazego, który dla kariery wyrzekł się Judaizmu, porzucił żonę i dorosłe dzieci. Kiedyś słyszałem, że powieść Singera przewyższa zdecydowanie „Ziemię obiecaną” Reymonta, także podnoszącą tematykę wielkoprzemysłowej Łodzi, ale zachowuję sceptycyzm wobec takich opinii. Israel Joszua Singer najwięcej polemik wywołał ostatnią sagą – „Rodzina Karnowskich”, o losach Żydów, którzy z Polski wyemigrowali do Niemiec, a po ustawach norymberskich z września 1935 roku, część rodziny emigrowała do USA, pozostali z Karnowskich staną się ofiarami Holocaustu. Autor był zdecydowanym przeciwnikiem asymilacji i nie darzył sympatią neofitów. Wracam jednak od meritum. Właśnie Israel wprowadził przyszłego autora „Sztukmistrza z Lublina” w środowisko nowojorskiej bohemy, poznał z wydawcami, umożliwił debiut w USA. Powie ktoś: klasyczny nepotyzm, ale z dobrym skutkiem dla literatury. I będzie miał absolutną rację.

Jeszcze napomknę o sagach. W dalszym ciągu są modne i doceniane. Chyba na początku lat siedemdziesiątych XX wieku Maria Czapska opublikowała „Europę w rodzinie”. W tej książce sporo o Józefie Czapskim, którego Sowieci umieścili w Starobielsku i przed masakrą w Katyniu naszego wybitnego malarza i pisarza uchronili Niemcy; rodzina Czapskich była spowinowacona z Hohenzollernami. W 2002 roku Nike otrzymała saga „W ogrodzie pamięci” Joanny Olczak-Roniker, przejmująca historia żydowskiej inteligencji z kręgu rodziny Horwitzów, od początków XIX wieku aż po 2001 rok. Krakowska pisarka była wcześniej współzałożycielką słynnej Piwnicy pod Baranami, a jej korzenie rodzinne powiązane są też ze znaną rodziną wydawców Mortkiewiczów. Olczak-Roniker napisała rzecz, będącą także w opozycji wobec poglądów choćby Israela Singera; o potrzebie asymilacji i polskości inteligencji żydowskiego pochodzenia. Warto po tą powieść – rzekę sięgnąć w jakiejś wolnej chwili.

Sagi rodzinne zazwyczaj opisują dzieje upadku, dekadencji, kryzysu dwóch, trzech pokoleń rodzin, przeważnie mieszczańskich. Niemcy mają swoich Buddenbroków, Anglicy- Forsyte’ów, Francuzi-Thibault, Żydzi- Aszkenazych i Karnowskich, a my Połanieckich, Czapskich, Horwitzów. Być może za jakiś czas ktoś napisze sagę Tusków ( np. blogerka Kasia Tusk) i okres walk z nepotyzmem znajdzie w niej poczesne miejsce, a Michał Tusk będzie niczym…Rejtan początków XXI wieku. Moim skromnym zdaniem taką sagę powinien jednak napisać niezwykle obiektywny, wnikliwy znawca tej tematyki Jacek Kurski. Oczywiście…żartuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s