Jan Lebenstein i Salome

Niestety nie byłem w warszawskiej Zachęcie na wystawie obrazów Jana Lebensteina ” Pieczęć Erosa i Thanatosa, Paryż, lata 60″, jak również na otwartej w kwietniu tegoż roku wystawie w galerii „aTak”..Znam niektóre jego prace ze zborów we Wrocławiu (to prawie koniec świata i trudno tam dojechać) i licznych reprodukcji, które mają związek z literackimi fascynacjami tego bezkompromisowego artysty, którego nieprzypadkowo Czesław Miłosz określał jako „twórcę przeklętego”.

Lebenstein przez krytykę często był kojarzony z figuratywnym surrealizmem, symbolizmem, w którym nawiązywał do Boscha i Bacona. Wydaje mi się jednak, że był malarzem na wskroś klasycznym (sic!), który uznawał siebie za spadkobiercę śródziemnomorskiej formacji kulturowej wraz z całym dziedzictwem mitów i archetypów. Można rzec; klasyk korzystający z teorii Freuda i Junga, który przy okazji tworzy swoją prywatną mitologię. W każdym razie nie znosił współczesnej awangardy, a autorce „Piramidy zwierząt” Katarzynie Kozyrze doradzał, żeby sama siebie wypchała i …wystawiła jako dzieło sztuki, co jednakże byłoby cokolwiek trudne.

Malarstwo Lebensteina jest niesłychanie literackie. Sporo w nim motywów biblijnych, ale też odniesień do Bruno Schulza, Sępa Szarzyńskiego i księdza Józefa Baki z jego mroczną rubasznością, Orwella i Kafki. A zatem, ten buntownik i szaleniec potrafiący biegać po pracowni z nożem i niszczyć niektóre płótna, był jednocześnie wyrafinowanym i skorym do głębokiej refleksji intelektualistą. Sprzyjał temu Paryż i kontakt z Aleksandrem Watem, bywanie w domu Leonor Fini i przyjaźń z Jean Seberg i pisarzem Romainem Gary, pełen dramatyzmu związek z pisarką Olgą Scherer.

Kobieta i kobiecość nieustannie są obecne w jego twórczości. Od Schulza przejął przekonanie o matriarchalnym wymiarze rzeczywistości. Karmicielki i kusicielki są jednak uosobieniem mrocznej, niszczącej siły, przyczyniają się unicestwienia mężczyzny; każdy akt miłosny przyśpiesza akt śmierci, a więzy między miłością i śmiercią są nierozerwalne. To przekonanie Lebensteina zaowocowało także rysunkami, grafikami, obrazami z biblijną femme fatal Salome. Obraz „Salome I” z 1985 roku; powabne ciało kobiety, na jej ustach błąka się grymas wyuzdanego okrucieństwa, który szpeci klasyczne piękną twarz. Tańczy w butach na wysokim obcasie, co ma podkreślać erotyzm i uwspółcześniać Salome, a przygląda się jej ekstatycznym pląsom baran (baran ofiarny?). Za chwilę córka Heridiady będzie niosła głowę Jana Chrzciciela. Ten obraz jest dla mnie poniekąd puentą całej twórczości Lebensteina, choć trzy lata później dobitniej te treści wyrazi w „Tańcu Salome”; ów taniec jest żywiołem ogarniającym całą rzeczywistość.

Salome ze skazą okrucieństwa nie jest piękna, mimo zachwycającej urody. Malarz miał świadomość, że doskonałe piękno nie istnieje, a epatowanie brzydotą to jednocześnie szukanie nowej realistycznej formuły dla malarstwa; stawał się kontynuatorem tradycji turpistycznej. Współczesne piękno to wynik makijażu, kosmetyków, operacji plastycznych; jest sztuczne, nienaturalne, złudne. Według tego artysty, jest to piękno zewnętrzne, a więc bez żadnej wartości. Lebenstein twierdził, że pięknych kobiet prawie nie ma i wystarczy zejść o czwartej nad ranem do byle baru, żeby przekonać się, że wszystko to wygląda koszmarnie. No cóż, z powyższymi konkluzjami i z tym prowokacyjnym poglądem nie mogę się zgodzić, co jednakże w moim mniemaniu nie obniża rangi jego dzieła. A przy okazji: żeby podkreślić subiektywizm i relatywizm piękna już od czasów Błażeja Pascale zwykło się mówić: „Są stulecia blondynek i stulecia brunetek”.

Salome nie mogła być piękna, gdyż było w niej perwersyjne okrucieństwo. Jan Lebenstein mówił, że nawet kobiety -anioły są okrutne. Tak, anioły potrafią być, zdaniem tego malarza, bardzo okrutne i nie ma w nich odrobiny piękna. Jednak możliwe, że prawda jest zupełnie inna i malarz teraz tego niebiańsko doświadcza…

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s