Banksy i pop-art

Kiedy w 1956 roku brytyjski artysta Ronald Kitaj umieścił słowo ” pop ” na jednym ze swoich obrazów, krytyk Lawrence Alloway przyjął ten termin do określenia nowo rodzącego się nurtu w sztuce. Pop-art miał być popularny, masowy, przyjemny, dowcipny, seksualny i jarmarczny. Miał być antidotum na kryzys sztuki po wojennej apokalipsie i niedorzeczności abstrakcjonizmu. Nawiązaniem do tradycji dadaizmu z wygłupami i skandalizowaniem w stylu Tzary i Picabii. Prawdę mówiąc zawsze miałem kłopot z pop-artem. Podobały mi się manifesty ogłaszane przez ówczesnych młodych wilków w rodzaju Cleasa Oldenburga, który obwieszczał wszem i wobec nastanie sztuki ” bielizny i tenisówek” (pop-art chętnie korzysta z przedmiotów codziennego użytku i metod reklamy), ale też nie opuszczało mnie przeświadczenie, że nowy nurt jest przepustką dla wszelakich łże-artystów i doprowadzi do szybkiej deprecjacji i komercjalizacji sztuki. Wydaje się, że się zbytnio nie pomyliłem. Wspomniany Oldenburg, opowiadający się za „majestatyczną sztuką psiego łajna wznoszącego się jak katedra”, w gruncie rzeczy był rzeźbiarzem z krwi i kości, ale do historii sztuki przejdzie głównie jako twórca sedesów z miękkiego plastiku, hamburgerów z gipsu i lodówek.

Nie jestem entuzjastą pop-artu i nie jestem też miłośnikiem twórczości apostoła tego nurtu, Andy Warhola, który „uwiecznił” puszkę po zupie Campbella, portrety Marylin Monroe, Marlona Brando i fascynującego go Elvisa Presleya. Podobno obecnie cena wywoławcza za „Double Elvis” na aukcji w Nowym Jorku to 50 milionów dolarów (ktoś oszalał!). Natomiast zaintrygował mnie, uznawany za następcę Andy Warhola grafficiarz i artystyczny buntownik, Banksy. Odrzuca w sztuce kanony, prowokuje, ale także jest o wiele bardziej autoironiczny aniżeli Warhol. Zasłynął namalowaniem prowokacyjnego graffiti na murze między Izraelem i Palestyną i próbą „przeszmuglowania” swoich dzieł do British Museum. Kilka lat temu za rysunek spreyem na blaszanej planszy „Space Girl and Bird” zapłacono około 200 tysięcy funtów. Banksy tak to skomentował: „Nie mogę uwierzyć, że wy, debile, mogliście kupić takie gówno”. Najsłynniejsze graffiti Banksy’ego to „Laugh Now”, na którym widnieje niezbyt sympatyczny, wręcz ponury szympans z hasłem: „Teraz możesz się śmiać, ale pewnego dnia to my będziemy u władzy”. Jeśli życie artystyczne zdominuje pop-art, pop-music i wszelakie „pop”, i związana z nimi pop-kultura z nieodłącznym show- biznesem, to zgryźliwy sarkazm Banksy’ego można potraktować jako całkiem realną przepowiednię, a szympans będzie nie tylko metaforą.

Wczoraj przy przeglądaniu papierów natrafiłem właśnie na „Laugh Now”. Pomyślałem, z pewną dozą żartobliwości, że może faktycznie za 20-30 lat szympansy górą, a sceny z „Planety małp” wydadzą się idylliczną przypowieścią do mimo wszystko mrocznego profetyzmu Banksy’ego, który również stał się częścią sztuki opartej na przekonaniu, że szelest pieniędzy jest wspaniałą muzyką, a sztaby złota posiadają osobowość, jak to twierdzą bankierzy z Wall Street. Ale Banksy o tym doskonale wie i przynajmniej próbuje z samego siebie ironizować.

Marek Sienkiewicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s