Adam Mickiewicz: nieznany Polakom

Rocznicowe Narodowe Czytanie „Pana Tadeusza” w gruncie rzeczy przypomniało o tym, jak niewiele wiemy o naszym wieszczu narodowym. W szkołach młodzież obcuje z pomnikową postacią, a wiadomo, że pomniki potrzebne są jedynie gołębiom i czasami innemu ptactwu. A Adam Mickiewicz miał życie pełne dramatycznym zwrotów, wewnętrzne pęknięć i sprzeczności, co w dużym stopniu wpływało na jego dzieło.

Nigdy nie stronił od kieliszka, nie wylewał za przysłowiowy kołnierz. Ten może mało istotny fakt będzie miał jednak poważne konsekwencje. Kompletnie pijany wieszcz potrafił być agresywny i wydaje się, że głównym powodem konfliktu ze Słowackim było to, że podczas przyjęcia w salonie państwa Becu, zamroczony Mickiewicz jednym uderzeniem zalał krwią gospodarza domu i ojczyma autora „Kordiana”. Dla Słowackiego zawsze pozostanie awanturnikiem, skądinąd genialnym. Gorzej, że pod wpływem wszelakich trunków potrafił dotkliwie bić i kopać żonę Celinę, co przyczyniło się do rozwoju jej choroby psychicznej. Zatem bywał damskim bokserem. Jacek Soplica i Ksiądz Robak z „Pana Tadeusza” to jakby Mickiewicz w dwóch postaciach; realnej i tej potencjalnej, którą pragnął zawsze być.

Przez całe życie uwodził przede wszystkim mężatki. Najpierw w Kownie związał się żoną lekarza panią Kowalską, nazywaną Kowieńską Wenerą, i prawie pojedynkował się o nią z jej drugim kochankiem, szambelanem Nartowskim. W międzyczasie poznał Marylę Puttkamer, która żyła w białym małżeństwie i niespodziewanie zaszła w ciążę, najprawdopodobniej z Adamem, rodząc córeczkę Ewelinę. W październiku 1823 roku, Mickiewicz został wtrącony do więzienia. Obydwie panie ochoczo go odwiedzały, co nie doprowadzało do stanu pełnej szczęśliwości zdradzanych mężów. W 1829 roku poeta poznał we Włoszech bardzo piękną mężatkę i matkę pięciorga dzieci, Konstancję Łubieńską. Doszło do płomiennego romansu i Konstancja gotowa była rzucić męża i zostać z Mickiewiczem, ale on jakoś nie chciał wziąć na swoje barki zbyt wielkiego ciężaru odpowiedzialności za mężatkę i jej dzieci, rezygnować z lekkoduchostwa. Podążył do Niemiec i próbował dostać się do Królestwa Polskiego w okresie Powstania Listopadowego. Próby spełzły na niczym, więc wrócił do Drezna, gdzie podobno uwiódł kilkanaście żon i narzeczonych uczestników powstania. Oni walczyli pod Grochowem, Iganiami, ponosili klęski pod Ostrołęką i Warszawą, a Mickiewicz pokonywał ich niewiasty w alkowach stolicy Saksonii, odnosił same zwycięstwa i nie „cierpiał za miliony”. Po tym wszystkim pozostały wyrzuty sumienia i pragnienie odkupienia, czego rezultatem arcydzieło „III część Dziadów”. Mickiewiczowi zdarzało się zdradzać żonę Celinę m.in z Ksawerą Deybel, która miała opiekować się niedomagającą na zdrowiu żoną wieszcza, która czasami uznawała się za Matkę Boską. Jako że śliczna Ksawera miała jeszcze kilku kochanków w Kole Towiańskiego, niemalże doprowadziło to do rozbicia towiańszczyzny w Paryżu. Trzeba jednak zaznaczyć, że autor „Pana Tadeusza” wytrwał przy Celinie aż do jej śmierci w 1855 roku; zdradzał, bił, ale też wspierał w najtrudniejszych chwilach.

Najpoważniejszą sprawę w jego życiu był, być może, proces Towarzystwa Filomatów. Wiadomo, że w czasie śledztwa Nowosilcowa w 1824 roku, Adam Mickiewicz zgadza się zostać konfidentem carskiej policji politycznej; ma szpiclować i donosić. Wyjeżdża do Rosji i dość swobodnie porusza się w środowisku przyszłych dekabrystów. Dość pewnie o jego agenturalnej działalności piszą Aleksander Wat w „Dzienniku bez samogłosek” i Stanisław Pigoń w „Wiązance krytyczno- literackiej”. Trudno mi powiedzieć, jaką rolę odegrał Mickiewicz po klęsce dekabrystów w 1826 roku i przy rozbijaniu Towarzystwa Patriotycznego. W każdym razie, jego przyjaciele z Petersburga Kondratyj Rylejew i Paweł Pastel zostali skazani na śmierć, a Seweryn Krzyżanowski na zesłanie w głąb Rosji. Próbą zadośćuczynienia będzie w 1828 roku „Konrad Wallenrod” i szukanie uzasadnienia moralnego w wallenrodyzmie. Jednak w Paryżu w 1835 roku, Mickiewicz przystąpi do anty-niepodległościowego i ultra-monteistycznego Bractwa Służby Narodu Bohdana Jańskiego, który okaże się carskim agentem, a potem podejmie współpracę z następnym agentem, Andrzejem Towiańskim i zacznie krzewić mesjanizm. Wybory polityczne naszego wieszcza narodowego do 1848 roku mogą wskazywać na jego naiwność albo złą wolę. Mimo wszystko, wierzę w to pierwsze. U schyłku życia, poniekąd nawiązując do pochodzenia matki Barbary, poeta podobno przystępuje do synagogi i staje się wyznawcą Judaizmu. Dąży też do utworzenia Legionu Żydowskiego, który ma walczyć w Wojnie Krymskiej. Popada w mistycyzm i w sferze ducha uważa się za Żyda. co nie wszystkim Polakom z Wielkiej Emigracji przypadło do gustu. A dzisiaj? Prawdę mówiąc zupełnie mi to nie przeszkadza…

Dotykam jedynie naskórkowo, w niewielkim stopniu, kilku spraw ze skomplikowanego życia Adama Mickiewicza. Jak u wielu innych twórców błędy młodości, ułomności moralne, wyrzuty sumienia i cierpienie doprowadzają do tego napięcia twórczego, na najwyższej nucie, który przynosi genialne dzieła. Czasem ich doskonałość jest wynikiem niedoskonałości moralnej autorów. Zdaje się, że to Miłosz twierdził, że dobry człowiek nie napisze nic wielkiego, a łajdak – owszem. Wydaje się, że przypadek Mickiewicza ten pogląd w jakiejś mierze potwierdza.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012

Reklamy

3 thoughts on “Adam Mickiewicz: nieznany Polakom

  1. Maria Korzeń zielarka

    W wielkim zaciekawieniem przeczytałam ten tekst. Po prostu świetny / pewnie z tego będzie ksiązka /
    W mojej dzielnicy w Warszawie chcę stworzyć przy bibliotece kolo Miłośników Pana Tadeusza
    Juz dawno o tym rozmawiałam w bibliotece.Ale świetny byłby Twój wyklad na inauguracje, tyle tylko,że ludzi w mojejj dzielnicy nic nie interesuje.Obawaiam się ,że nikt nie bedzie zainteresowany czytaniem na głos Pana Tadeusza
    I jak zwykle moja inicjatywa pewnie spali na panewce.
    No cóż pmarzyć dobra rzecz.
    Serdeczności ,Marku

    Odpowiedz
  2. Angie

    Nigdy, więc nigdy z tobą rozstać się nie mogę!
    Morzem płyniesz i lądem idziesz za mną w drogę,
    Na lodowiskach widzę błyszczące twe ślady
    I głos twój słyszę w szumie alpejskiej kaskady,
    I włosy mi się jeżą, kiedy się oglądam,
    I postać twoją widzieć lękam się i żądam.

    Niewdzięczna! gdy ja dzisiaj, w tych podniebnych górach,
    Spadający w otchłanie i niknący w chmurach,
    (…)

    I nie muszę nic już więcej wiedzieć.
    Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam Twój tekst Marku.
    Łajdak ten nasz wieszcz 😉
    Ale czy nie jest tak, że życie wielkich, to zwykle grzech…?
    ( aż zrymowało się! ;)))
    🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s