Nagi

Po raz kolejny senność nad ranem
kończy się na gościnnym dworcu.
Torbę podróżną znowu mam pustą,
jak zwykle jechałem bez biletu.

Nadchodzi już czas uświadomienia.
Nie istnieje tu droga prowadząca
do domu. Tam gdzie nocą zmierzam,
można podążać nago, bez bagażu.

Telemach Pilitsidis

Reklamy

One thought on “Nagi

  1. tilemachos pilitsidis

    Potem cisza

    Wokół jej trwania
    z migotliwych mroków
    wibrująca materia
    Milczenie pełne westchnień
    Z łzami rezygnacji dla tych
    co jeszcze tu
    Niepewność
    Dla tych co w świadomości
    Odchodzą
    Ostatni szczebel
    Do wieczności
    przez życie
    Okrutnie mamiąca
    Złuda istnienia
    Gdy kona spojrzenie
    W ogromie nieba
    Potem w umkliwej przestrzeni
    Smutny cień mroków
    Pełna litościwej samotności
    okrutna głusza

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s