Krótkie wiersze (XXVI)

Kowary III
Nieoczekiwanie przygarnął mnie cień góry
Falując pieśnią wiatru splątaną istnieniem
Ludzi i mrużących tu oczy w powiewach olch,
Mierząc czas porannym stukotem dzięcioła.
I nagle wszystko stało się tak lekkie i proste
Nawet życie którego przecież jest zbyt mało
Dla tych, co kochają, cierpią, wciąż pragną.

Kowary IV ( dla K.)
Po porcji tabletek, przed wieczornym mierzeniem
ciśnienia, Twój telefon. Usłyszałem kojący głos,
który jednakże wzmagał puls krwi i przyśpieszał
jej bieg i w moich żyłach był tylko Twój oddech
jak ciepły i drżący w uniesieniu dźwięk miłości.

Pielęgniarka machnęła ręką na ten wieczorny pomiar
mimochodem żartując, że ciśnienie będzie za wysokie.

Kowary V
Bezsenność na tarasie „Wysokiej Łąki”, nocny deszcz;
może jesiony łzawią czernią nad tymi, którzy zasypiają
zazwyczaj nie czując bólu po podwójnej dawce morfiny.
Wiedzą, że umierają, słyszą słowa pociechy i nadziei,
lekarze mówią o wierze, szansie, rzadkim przypadku,
Uwodzi ich niezwykłość losu, jest zawsze i wszędzie.

Żeby żyć, musimy pięknie okłamywać swoją śmierć.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2013

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s