Przybyszewska i Mantel

Wydawało się,że twórczość Stanisławy Przybyszewskiej, pustelnicy z Białej Wieży, zostanie zapomniana i nikogo nie będzie obchodzić. Pierwszym symptomem tego,że sytuacja się zmienia były inscenizacje teatralne jej trzech sztuk w reżyserii Jerzego Krasowskiego, film „Danton” Andrzeja Wajdy na podstawie jej dramatu „sprawa Dantona” i wydanie w Polsce z inicjatywy prof.Stanisława Helsztyńskiego jej listów i sztuk teatralnych. Działo się to wszystko w ostatnich trzydziestu latach, a więc dobre pół wieku od śmierci tej wybitnej pisarki. Nieoczekiwanie jej życie i twórczość stały się inspiracją dla Anglików. W 1999 roku dramatopisarka Pam Gems w londyńskim Teatrze Sphinks wystawiła sztukę o życiu Przybyszewskiej „Śnieżny Pałac”, a teraz Hilary Mantel, autorka powieściowego cyklu o Tudorach i uważana za najlepszą obecnie pisarkę powieści historycznych, zapowiedziała w wywiadzie dla „Guardiana”, że pisze książkę o tej niezwykłej Polce, opętanej przez problematykę rewolucji francuskiej. Książka Mantel o Przybyszewskiej, to szansa na światową karierę nieślubnej córki samozwańczego mesjasza Młodej Polski.

Narodziny Stanisławy mają związek z krótkim romansem lwowskiej malarki Anieli Pająkównej ze słynnym wówczas Stanisławem Przybyszewskim, który zgodnie ze swoim zwyczajem nigdy nie dbał o swoje ślubne bądź nieślubne dzieci. W wieku 10 lat została osierocona i przygarnęła ją rodzina Moraczewskich. Potem przyszedł pobyt w Poznaniu i sporadyczne, bezpośrednie kontakty z ojcem zakończone pełnym namiętnych uniesień trzydniowym spotkaniem w Sopocie w lipcu 1921 roku. Ten kazirodczy epizod być może był jednym z ostatnich podbojów miłosnych podstarzałego bożyszcza kobiet w Berlinie i Krakowie. Była w jej życiu także edukacja w Zurychu, Wiedniu i Paryżu, fascynacja ekspresjonizmem i niekiedy dalsze i bulwersujące, niekonwencjonalne relacje seksualne w światku artystycznym. Z czasem przyszła potrzeba stabilizacji i doszło do małżeństwa z malarzem Janem Panieńskim, który otrzymał posadę w gdańsku w Gimnazjum Polskim. Zamieszkali przy ulicy Przy Białej Wieży i z tym miejscem wiąże się jej całe dalsze życie, twórczość, a w końcu przedwczesna, bo zaledwie w wieku 34 lat śmierć. Znaczące było to,że mąż Stanisławy był uzależniony od morfiny, co stało się przyczyną ostatecznego odejścia w 1925 roku. On też wciągnął w nałóg młoda, ładną, inteligentną i pochłaniającą wręcz książki zonę.

Po śmierci męża całkowicie odsunęła się od ludzi, przestała gdziekolwiek wychodzić i pustelnicze życie wypełniała gorączkową pracą literacką. Narzekała jedynie na ciągły brak pieniędzy, które niemal w całości przeznaczała na morfinę, a dostarczał ją miejscowy lekarz Emke. Dzięki narkotykowi mogła tworzyć, pisać aż do świtu o rewolucyjnych herosach. upajać się samym aktem tworzenia. W wieku 26 lat napisała,że od dawna kocha się w Robespierze i mąż, a także ojciec słusznie byli o niego zazdrośni. To wyznanie także wyznaczyło kierunek w jakim pójdzie cała jej twórczość. Robespierre, bo doskonały w wymiarze moralnym, nieprzekupny, zawsze wierny sobie i posiadający charyzmę zniewalającą innych ludzi. Takim go widziała i opisywała odrzucając przy okazji niewygodne dla tej postaci fakty. Wpadając w narkotyczny trans potrafiła przenieść się w realia XVIII wieku i rzadko stamtąd wracała. Nawet swoje listy do krewnych i znajomych datowała zgodnie z kalendarzem rewolucyjnym. Mantel miała podobny przypadek. Kiedy pisała swoją pierwszą powieść o życiu Dantona i Robespierre’a „a Place of Greater Safety” bezwiednie wypisywała czeki z datą 1790 rok. Wówczas także musiała odrzucić ową racjonalną część własnej osobowości i zakorzenienie w codzienności i dopuścić do głosu wyobrażnię, głos podświadomości. Tak właśnie jak czyniła to autorka „Sprawy Dantona’Roboczy tytuł jej książki o Przybyszewskiej „Kobieta,która zginęła za Robespierre’a’ jest zaproszeniem w otchłań,gdzie rządzą widma i stają się głównymi uczestnikami jak najbardziej realnego życia.

Hilary Mantel podkreśla,że gdyby nie została pisarką, zapewne pełniłaby rolę medium. Potrafi prowadzić dialog ze zmarłymi, siłą wyobraźni i intuicji ożywiać ich ciała. O czym może rozmawiać z Przybyszewską? O tym,że ideały rewolucji „równości, wolności i braterstwa” umieszczone już w „Umowie społecznej” Rousseau, nie zostały nigdy zrealizowane do końca i ogień rewolucyjny winien dalej płonąć? Czy o przypadkach zburzenia Lyonu, okrucieństwach w Wandei, Wielkim Terrorze jako zbyt wielkich kosztach moralnych rewolucyjnego zapału? Może o knowaniach wszechobecnych i dzisiaj termidorianów? Czy obie snują marzenia o powrocie rewolucji, która zedrze z ludzi maski, złudzenia, zwali ze sztucznych koturnów, ukaże ich w pełni autentycznych i ponad nacjonalizmami, drobnomieszczańskością, religijnymi przesądami? Odpowiedzią na te pytania, relacją z rozmów, może być jedynie książka Angielki o Przybyszewskiej, która nie umierała jedynie z wielkiej miłości do Robespierre’a, ale przede wszystkim z powodu niedożywienia i uzależnienia od morfiny. Do tragedii doszło w sierpniu 1935 roku. Miała dopiero 34 lata, a w ostatniej drodze towarzyszyły jej, osamotnionej i zapomnianej, trzy osoby; państwo Augustyńscy, pani Barlińska i wynurzająca się co chwilę z zarośli ukochana kotka. Teraz Stanisława Przybyszewska znowu ma nadzieję powrotu do świata żywych wraz z zainteresowaniem i entuzjazmem tysięcy ludzi. Oby stało się to jak najszybciej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s