Odys z Łopusznej i ks.Lemański

Niedawno zmarły abp Józef Życiński  często nazywał Józefa Tischnera ” Odysem z Łopusznej” ze względu na jego samotnicze poszukiwania intelektualne, chodzenie po filozoficznych drogach, którymi inni nie chodzą i utrzymywanie równowagi moralnej tam, gdzie inni spadają. Z kolei studenci z Wydziału Filozofii Papieskiej Akademii Teologicznej  żartobliwie- za jego przyzwoleniem- tytułowali go „Miszczem”, co jednakże świadczyło o dystansie z jakim podchodził do swojej osoby.  Czasem z ironią podkreślał, że najpierw jest człowiekiem, z ustawicznym powołaniem o charakterze aksjologicznym, potem filozofem, a dopiero na końcu księdzem. Był bliskim przyjacielem Jana Pawła II, ale nie cierpiał  jedynie pokłonów i bałwochwalczego kultu wokół osoby papieża, niezwykle spłyconej recepcji jego dorobku intelektualnego przez Polaków. Przy opisie sytuacji społeczno -politycznej po 1989 roku wprowadził na grunt polski pojecie homo sovieticus. Rynsztok ideologicznego prania mózgów pozostawił po sobie miliony obywateli, którzy wysuwają wobec państwa wyłącznie postawę roszczeniową, nie są zdolni do samodzielności i akceptacji realiów życia w demokracji. Przykłady ostatnich działań środowisk związkowych czy rolniczych, niechęć ponad połowy Polaków do ustroju demokratycznego, wskazują na to, że Tischner nie mylił się  i populistyczny homo sovieticus ma się w Polsce dobrze.

Autor ” Świata ludzkiej nadziei” i „Księdza na manowcach”  stworzył na wskroś oryginalną filozofię człowieka.w której korzystał z Sokratesa, Platona, mistyków i personalistów, wykorzystywał fenomenologię Husserla, a nawet myśl „antychrysta” Nietzschego. W swoich pismach i wykładach podkreślał jednakże , że prawdę o świecie  poznajemy nie tylko dzięki racjonalnej refleksji, lecz również dzięki  zanurzeniu się w ludzkie cierpienie, miłość, współczucie ( tu był bliski Schopenhauerowi i Marcelowi) .Na miejsce kartezjańskiego „Myślę, więc jestem” ów góralski Odys wprowadzał bez patosu czy pozy:”Cierpię ,więc kocham lub „Cierpię ,więc jestem’. Jednocześnie w wymiarze aksjologicznym podnosił znaczenie głosu Boga-sumienia. Sumienie przenika-jego zdaniem- wszystko, co człowiek przeżywa i równocześnie każe nam siebie przekraczać. Nierzadko odczuwać, przy zachowaniu godności i dumy, ciągłe poczucie niedoskonałości;nawet największy święty winien czuć się grzesznikiem. Przy okazji dysput o wartości sumienia Tischner dodawał, że Polacy gdyby byli naprawdę religijni, to nie próbowaliby na siłę przekonywać siebie i innych ,że są bez skazy, nie ulegaliby ksenofobii albo nacjonalizmowi.

Sumienie z istoty swojej zawiera element prawdy. Według Tischnera człowiek, który poznaje prawdę, nawet najbardziej okrutna, zdobywa godność. Czerpie dumę z tego, że jest zdolny ją przyjąć, ona nie jest w stanie go złamać czy zabić. Ale poczucie prawdy w sferze aksjologicznej, nie oznacza, że znamy odpowiedz na wszystkie pytania..Cała nasza kultura jest przenikana przez metafizyczny niepokój, a w związku z tym wzywa on do pokory, powtarza niejako za Sokratesem:” Naprawdę wiem tylko to, że nic nie wiem” .Mimo wszystko dążenie do prawdy i uczenie się mądrości przyczyniają się do ładu  miłości. Miłość jest siostrą mądrości , w głupim nie ma dość siły na dobroć., co ksiądz profesor  zaznaczył w znanym eseju „Pomoc w rachunku sumienia” Bywa między ludźmi,że zdradzają, krzywdzą  i wyzbywają się ładu miłości. Trzeba wtedy odnaleźć  w sobie umiejętność przebaczania,które nie oznacza jednak uniewinnienia, niepamięci. Właśnie dlatego,że zaistniało zło przebaczam po to, żeby dokonać samooczyszczenia. Przebaczenie-według Tischnera- oczyszcza pokrzywdzonego,a nie jego winowajcę

Józef Tischner tworząc oparty na fenomenologii system filozoficzny uderzał w tomizm i neotomizm, łamał schematy w obrębie myśli chrześcijańskiej, stawał się Mikołajem Rejem polskiego katolicyzmu. Negował również stereotypy w zakresie najnowszej historii Kościoła i w dyspucie z Adamem Michnikiem w książce „Między Panem a Plebanem” wyraźnie wskazywał na to, że polska hierarchia niechętnie odnosiła się do opozycji lat 70-tych w PRL ; prymas Wyszyński widział KOR jako siedlisko wpływów masonerii i wolał dialog, w imię świętego spokoju, z coraz bardziej skompromitowaną ekipą Gierka. Zatem Kościół nie wspierał aż tak mocno, z całych sił, opozycji antykomunistycznej w PRL, a czynili to-na własną rękę- jedynie poszczególni, nieliczni księża. Profesor jako jeden z pierwszych przeciwstawił się fałszywej mitologizacji działań Prymasa Tysiąclecia i biskupów po 1976 roku.

Zarówno poglądy filozoficzne jak i przekonania ze sfery historii i socjologi,nie przynosiły mu uznania wśród członków episkopatu i stawał się coraz bardziej osamotniony. Więc co teraz łączy refleksję profesora nazywanego Odysem z Łopusznej choćby z Karolem Wojtyłą, ks.Adamem Bonieckim, ks.Marianem Jakubowskim skromnym proboszczem z Jasienicy ks.Wojciechem Lemańskim? Wydaje mi się ,że elementarna tęsknota za Itaką, w której ewangelizuje  się poprzez język ciepła, uśmiechu, przyjaźni i zrozumienia, a nie konfrontacji, wrogości, pozbawiania wszelkimi sposobami godności spolegliwego adwersarza. czy nawet  zajadłego przeciwnika. Ze chrześcijańską Itaką, w której  mówi się szczerym głosem o pięknym, pełnym sprzeczności i harmonii losie człowieka. Przypomina o potrzebie oswajania- poprzez dążenie do prawdy i mądrości- każdego bólu, samotności i w końcu umierania. Bo tylko to może powstrzymać ludzi od odchodzenia od Kościoła  A co z posługą duszpasterską abp Michalika, abp Głodzia, abp Hosera , nade wszystko o.Rydzyka, także pozostałych integrystów? Sądzę,że Tischner podzieliłby zdanie, że budują Kościół, który nie wyrasta z wiary; taki Dom Boży, w którym najpierw wyrzuca się za drzwi pytania,  potem pytających, a  za nimi współczesność, przy okazji piętnując i wykluczając Tworzą Kościół będący-może wbrew ich zamierzeniom i deklaracjom- apoteozą pogaństwa, symbolizujący utraconą na zawsze chrześcijańską Itakę.. A  proboszcz z Jasienicy? Możliwe że będzie, może już jest następnym Odysem.

Reklamy

2 thoughts on “Odys z Łopusznej i ks.Lemański

  1. Maria Korzeń zielarka

    Panie Marku, Mistrzu Słowa, tym esejem wprowadził mnie Pan na ” Drogę Św. Jakuba”
    Droga przepiękna lecz pełna zakamarków i tajemnych przejść,choć zmierza ku słońcu…
    Z całych sił próbuję pokonać przeszkody, ale do tej podróży intelektualnej trzeba być dość dobrze przygotowanym
    Moja wiedza o ks.Tischnerze do tej pory była raczej żadna, nie znałam Jego poglądów, nie czytałam żadnej książki.
    Nie wiedziałam ,że powiedzenie ” homosowietikus” jest Jego powiedzeniem.
    Zgadzam się, że miliony Polaków nie chce demokracji, nie umie odnalezć się w tej rzeczywistości, gdzie trzeba wykonać jakiś wysiłek choćby fizyczny, żeby coś zmienić w swoim życiu
    Taki mały przykład z mojego podwórka:
    Pytam sąsiada dlaczego nie sprzątnie swojego podwórka?,
    Odpowiedz:”Przyjdzie zima , wszystko śnieg przysypie i nie będzie widać bałaganu.”
    Owszem wszyscy chcą coś zdobywać , ale najlepiej cudzym kosztem.
    Sumienie- Głos Boga, ta filozofia zawsze była mi bliska. Staram się słyszeć w duszy Jego Głos
    I ostatnia refleksja.
    Ludzie Kościoła to tylko pracownicy na etatach kościelnych z dobrą pensją, wygodnym życiem i duchowo bardzo daleko od zwykłych ludzi
    Chociaż nie wszyscy
    Podziwiam misjonarzy i prostych , zwykłych księży , którzy ” służą ” miłością , współczuciem i pomocą swoim parafianom .
    Pewnie do nich należy Ksiądz Lemański.
    .
    Bardzo, bardzo dziękuję za wspólną ” intelektualną podróż”
    Pozdrawiam, Maria Korzeń

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s