Wrocław Brueghlów ( dla K.)

W jasnej pół jawie, pół śnie małego hotelu,
natchnione muzy cierpień jako ostatnie koją
uśmiechami canzon. Po wyznaniach wielu
razem czuliśmy, że jątrzą rany, dalej nas bolą

Upadki Ikara; w nim zastygł wzrok Brueghlów
barwą głosów, pożądań, gdy nie milkną fale
i odwraca głowę wśród przekleństw, modłów
życie, które zawsze umiera i ożywia pamięć

W lęku większym przed obsesją niż śmiercią-
godząc się na drwiący rechot w morskim echu
Racząc się łgarstwem rozsądku niby pociechą
jak oracz i statek płynący do niknącego brzegu.

W jasnym pół śnie, pół jawie małego hotelu…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s