Francis Fukuyama i urojenia historii

Esej amerykańskiego politologa i filozofa Francisa Fukuyamy z 1989 roku „Koniec historii” był reakcją na ówczesne epokowe wydarzenia; obalenie komunizmu w Europie Wschodniej i upadek muru berlińskiego. Wydawało się,że  wraz z bankructwem politycznym ZSRR  Michaiła Gorbaczowa znikł ostatni rywal kapitalistycznego Zachodu i wspominany przez Hegla Duch Dziejów odnalazł raj  w ramach demokracji liberalnej- w jej ramach został osiągnięty najwyższy wymiar wolności człowieka. Jako liberał  wywodzący się z tradycji oświeceniowej, Fukuyama  odrzuca zasadę cykliczności dziejów, uważa ,że historia ma swój cel. Właśnie po „Jesieni Narodów” w gruncie rzeczy został on przez ludzi osiągnięty, choć wydaje się, że zauważa państwa -widma, gdzie pleni się tyrania, terror, depcze prawa człowieka i wywołuje fale uchodźców. „Koniec historii” przyniósł Fukuyamie rozgłos, ale też stał się obiektem drwin. Niedawno zmarła Margaret Thatcher zwykła twierdzić:”Koniec historii- to początek tępoty.”.

Pisarstwo Amerykanina przenika wiara w ideę postępu i racjonalność zachowań ludzi.Również przekonanie,że demokracja liberalna jest zwieńczeniem dziejów wzmacnia ów korowód milionów ludzi z Trzeciego Świata, którzy próbują asymilować się i dostosowywać do realiów nowoczesnych społeczeństw. Pragną oni ,by ich dzieci były syte i zdrowe, zdobywały solidne wykształcenie. Wiara z jaką Fukuyama spogląda na naturę człowieka  i jego optymistyczne wizjonerstwo wydają mi się cokolwiek na wyrost i trącą naiwnym psychologizmem. Jestem delikatny  w określaniu tego typu poglądów ,bo przykładowo brytyjski filozof John Gray,napisał ostatnio”Milczenie zwierząt” w duchu Hobbesa, utrzymuje do tej pory,że autor „Końca historii” niesłychanie bredzi. Przenosi do nauki urojenia o historii.

Gray poniekąd nawiązuje w zakresie historycyzmu do twórcy tezy o cykliczności dziejów Giambattisty Vico z „Nowej nauki”i jego entuzjastów, wśród których był również nasz Adam Mickiewicz , aczkolwiek wnioski wyciąga o wiele bardziej pesymistyczne. Dla niego naturalny bieg historii to ustawiczne konflikty, zbrodnie, tajne układy i spiski, gry interesów między mocarstwami. Poza tym wszystkie znane nam osiągnięcia ludzkości w ramach demokracji liberalnej-swoboda wyznania, wolność słowa, równość wszystkich niezależnie od rasy, religii, seksualności są odwracalne. Według
tego Anglika łudzimy się jedynie, że nie da się wrócić do czasu dyktatur, krwawego terroru i polowań na czarownice. Wiąże to z kryzysami polityczno-społecznymi i gospodarczymi, gorączkowym poszukiwaniem „kozła ofiarnego” pośród Żydów, gejów, imigrantów, czyli mniejszości Wszak w Grecji rosła w siłę neonazistowska Złota Jutrzenka, na Węgrzech, w Czechach i Polsce kwestionuje się prawa do istnienia Romów. Nadchodzą niezłe czasy dla populistów. Gray w swoim historyzmie łączy więc niektóre wątki z refleksji filozoficznej m.in Girarda i Fromma.

Do dialogu między Fukuyamą i Grayem włączyli się inni myśliciele. Każdy musi zwrócić uwagę na  poglądy Samuela Hungtingtona zawarte w głośnej pracy z 1996 roku „Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego” skupiające się na tym, że przyszłość niesie z sobą konflikty nie między państwami, ale cywilizacjami np.Zachodu i Wschodu (integryzm islamski) czy Benjamina Barbera, który nazywa to starciem McŚwiata z Dżihadem rozszerzając to pojęcie na wszystkie zachowawcze i ultrakonserwatywne siły. Ja jednakże chciałbym  jeszcze wspomnieć o Alainie Finkielkraucie. Francuski filozof, indywidualista, piewca katastrof i swoistego credo-„pozytywne myślenie nas usypia”- podważył  w „Żydzie wyobrażonym’ i innych pracach przekonanie m.in Fukuyamy, że można w miarę harmonijnie tworzyć społeczeństwo multi-kulti. Finkelkraut ,przekonany, że wszyscy odczuwamy pustkę współczesnej kultury i szukamy zakorzenienia, utraconej tożsamości. Dotyczy to szczególnie dzieci europejskich muzułmanów; dążąc do odzyskania owych korzeni nie poprzestają na islamie, ale szybko przyswajają zasady fundamentalizmu.Stąd tylko krok do nowoczesnego, barbarzyńskiego w istocie terroryzmu. Bezkolizyjne tworzenie „społeczeństwa otwartego” nie jest możliwe i religijna odmienność, zderzenie kulturowe stanie się to przyczyną następnych, krwawych konfliktów

Esej  Fukayamy traktować można jako prowokację, źródło fermentu intelektualnego, gdyby nie to, że amerykański myśliciel dalej kroczy swoim traktem i rozwija optymistyczną wizję( rojenia) dziejów ,których zwieńczeniem  są wdzięczne przymioty demokracji liberalnej z całym wachlarzem praw i wolności jednostki. Tymczasem teraźniejszość przekonuje ,że ten typ futurologii historycznej okazuje się zwodniczy. Czeka nas i następne pokolenia cykliczność z odradzającymi się demonami dyktatur i  seansami coraz bardziej wymyślnych okrucieństw, rozwijająca się wojna kulturowa Zachodu i Wschodu i działanie muzułmańskiej „piątej kolumny” wśród  przenikanych coraz  dogłębniej kosmopolityzmem i konformizmem  mieszkańców Zachodu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s