Profesor Mikołajko i Tacyt

Ostatnio w mediach prawie codziennie natrafiam na filozofa i również historyka religii profesora Zbigniewa Mikołajko. A to w Polsacie zastanawia się nad niełatwą przyszłością papieża Franciszka, w TVP Kultura zajmuje się tą samą problematyką i kończy program jowialną  pogawędka przy herbacie z ks.Lemańskim, w niszowej Superstacji snuje refleksje o upadku poziomu debaty publicznej nad Wisłą , działaniach różnych „lewigłówków” i „prawigłówków”, którzy jako niby niepokorni publicyści, komentatorzy życia społecznego częstokroć są na smyczy polityków. Po odejściu ks. Józefa Tischnera, Leszka Kołakowskiego i kilku innych tuzów polskiej humanistyki, autor „Jak błądzić skutecznie” staje się jednym z ostatnich- wyrazistych i niezależnych- intelektualnych autorytetów w naszym kraju. Zresztą w tej ostatniej książce udowadnia ,że nie jest pozbawiony autoironii, kiedy przekornie stwierdza:”Ja, jako mężczyzna brzydki, jestem estetą” Można w tym miejscu dodać: przede wszystkim estetą ducha.

Niedawno przypomniałem sobie esej profesora „Tacyt i psuje”, w którym z właściwą sobie swadą szuka analogii miedzy rzeczywistością opisywaną m.in w „Rocznikach” przez bodajże najznakomitszego historyka rzymskiego, a dniem dzisiejszym w kraju nad Odrą i Wisłą. Publiusza Tacyta znamy przede wszystkim z  dzieła „Germania”- wzmiankuje w nim o naszych praprzodkach Wenedach. W przywoływanej przez Zbigniewa Mikołajkę pracy koncentrował się na dziejach Rzymu po śmierci Oktawiana Augusta opisując okrutne, rozwiązłe i pełne szaleństw rządy Tyberiusza, Kaliguli  i też mądrość uważanego za idiotę Klaudiusza. Ten pierwszy-Tyberiusz wprowadził prawo majestatu, które stanowiło pretekst do procesów i tortur, nawet karania śmiercią  za czynną obrazę władcy, potem za obraźliwe słowa. Przypadki Luliusza Balbusa, Akucji, Albucylli, Arruncjusza wskazują na to, że pojawił się serwilizm, zaczęło kwitnąć donosicielstwo, mnożyły się przypadki fałszywych oskarżeń z zawiści i przy zmaganiach o zaszczyty, splendor i władzę. Państwo zaczęło się psuć, anarchizować, rozdzierane przez wewnętrzny krwotok i nieustanne seanse nienawiści zagorzałych cenzorów.

U nas ten początek rozkładu- według profesora- wiąże się z wszelakimi procesami o obrazę uczuć religijnych czy nawet ledwie naganami, jak to było przy sprawie dyrektorki Teatru Ósmego Dnia Ewy Wójciak, która niezbyt cenzuralnym słowem określiła wybór nowego papieża i spotkało się to z reakcja- prawomyślną i koniunkturalną- włodarza Poznania  Ryszarda Grobelnego.( poniekąd słowa Wójciak powtórzył poseł Armand Ryfiński stwierdzając z emfazą ,że „Niezły ch…z tego prezydenta”). A propos; Ewa Wójciak odwołała się od nagany i sąd nakazał w tej spawie ugodę, będzie to zapewne rozstrzygnięte w listopadzie.  Mikołajko przypomina też w eseju dewota -senatora PiS Stanisława Koguta, eliciarza narodu, znanego z kloacznej polszczyzny w czasie meczów piłkarskich i nie tylko tam, u którego również doszło do obrazy jego głębokich uczuć religijnych( sławetny artykuł 196 ) i sprawy sądowej Autor „Tacyt i psuje” stanowczo wypowiada się przeciwko podobnym praktykom- procesom, naganom- bowiem uderzają one w wolność słowa i swobody obywatelskie, co -pod pozorem obrony godności urzędu cezara- onegdaj skutecznie czynił już Tyberiusz.

Podobne ciągoty jak twardogłowe „prawigłówki” mają niby w pełni wyzwoleni z cenzorskich pokus” lewigłówki” Tu profesor koncentruje się przede wszystkim na .Magdalenie Środzie i jej gwałtownej publicystycznej kampanii przeciw ministrowi sprawiedliwości Markowi Biernackiemu, znanemu ortodoksowi katolickiemu., ale przecież podobny wydźwięk ma choćby żądanie Pawła Deresza, żeby zamknąć złotoustną komisję Antoniego Macierewicza. Lewa strona naszej sceny społecznej również przejawia inklinacje ku kneblowaniu, gipsowaniu niemal na amen niewygodnych oponentów głosząc przy tym peany na temat wolności i samorealizacji jednostki. Jednak chodzi im o wolność  najczęściej  tylko dla siebie.

Esej „Tacyt i psuje” zapewne był pisany ku przestrodze i z tym zamierzeniem profesora w pełni się identyfikuję. Również z poglądem, że należy głośno protestować nawet przy drobnych, niby mało ważnych przypadkach narzucania cenzury lub autocenzury obywatelom, bo zazwyczaj zezwolenie na takie praktyki sprzyja szybkiemu przeobrażeniu się państwa w krwiożerczego Lewiatana. Czasem następuje to dużo szybciej niż się tego spodziewamy, odsłaniając najmroczniejsze otchłanie natury ludzkiej; tak było w czasach Tyberiusza i następnych wiekach. Słuszna jest-co do zasady- krytyka prof.Środy, lecz okazało się,że jej kasandryczne przewidywania sprawdziły się; to z inicjatywy Marka Biernackiego doszło do przyjęcia ustawy, która może doprowadzić do tego, że prawo będzie działało wstecz, a niewygodne dla przyszłego reżimu osoby będzie można zamykać w „psychuszkach”

Reklamy

2 thoughts on “Profesor Mikołajko i Tacyt

  1. Angie

    Ja mogę tylko podpisać się pod słowami Autora tekstu.Światły, mądry człowiek i faktycznie jeden z ostatnich intelektualnych autorytetów w naszym kraju…

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s