Stanisław Przybyszewski i Dagny Juel w kręgu cyganerii

Podczas jednej z wizyt na Kujawach, dokładniej w Inowrocławiu, znakomity krytyk, poeta Janusz Drzewucki zawiózł mnie do pobliskiej Góry, gdzie na przykościelnym, wiejskim cmentarzu pochowano „satanistę” Stanisława Przybyszewskiego. Byłem odrobinę zdumiony skromnością tego miejsca. Wszak Duch Stach fascynował, budził zachwyt, spory i oburzenie niezliczonych rzesz ludzi. Ponadto ten mistrz duchowy cyganerii w Berlinie, a potem w Krakowie mnożąc entuzjastów i epigonów, wciąż zdumiewał wszystkich intelektualną odwagą i wręcz magnetycznej osobowością. Młodopolski filozof i krytyk Stanisław Brzozowski, raczej niezbyt skory do pochwał dla twórczości swoich rówieśników, na krótko przed śmiercią pisał z nim z emfazą:” Nigdy nie przestanę uważać zetknięcia mego ze Stanisławem Przybyszewskim za szczególne szczęście mego życia, a jego samego za mistrza (…)”. Faktycznie można zaliczać autora „Confiteora” do grona najważniejszych polskich pisarzy ostatnich ponad 160 lat.

„Polski Szatan” brylował wśród berlińskiej bohemy, z żarliwością przygrywając sobie i licznym gościom na pianinie, w knajpie artystów „Pod Czarnym Prosiakiem” Tam zjawiła się płomiennoruda piękność Norweżka Dagny Juel z ówczesnym kochankiem znakomitym dramaturgiem  Augustem Strinbergiem. Muza wielu poetów i malarzy szybko porzuciła Szweda dla fascynującego i szalonego Polaka. Po kilku miesiącach znajomości w sierpniu 1893 roku została jego żoną. Na pewno była niezwykle inteligentna, pozbawiona pruderii i stanowiła ideał ekscytującej urody kobiecej. Bywała niezwykle wymagająca i okrutna wobec kochających ją mężczyzn, o czym świadczą m.in listy Edwarda Muncha, Bengta Lidforssa, bywała kobietą-demonem, kobiecym wampirem. Prawdą jest też to, że gdziekolwiek by się nie pojawiła ta niepojęta czarodziejka ( Berlin, Kopenhaga, Praga, Paryż, Kraków), to od razu powstawały utwory literackie i dzieła malarskie jej poświęcane. Równocześnie miała duży talent i ogromne aspiracje artystyczne. Przybyszewski zwykł o niej mówić „moja Ducha” Bowiem w pełni uosabiała „nagą duszę”, do której obsesyjnie powracał w swojej twórczości począwszy od trylogii „Homo sapiens” aż po „Dzieci szatana.

W „nagiej duszy”  sięgającej głębiej niż poza świadomość, objawia się prawdziwy człowiek. To stan, w którym łączymy się z naszymi zwierzęcymi przodkami, to prapodświadomość będąca niczym ” książę ciemności żyjący w wieczystej nocy naszej jaźni” Ona prowadzi do zrywania wszelkich hamulców, przekraczania barier i granic stając się przyczyną zbiorowych i indywidualnych histerii, psychoz, nieszczęść i w niej ujawnia się symbol wszystkich pierwotnych sił-Szatan; współczesny Przybyszewskiemu Freud określał to jako libido. Te same motywy zaistniały w dramatach m.in „Silniejszym” i „Grzechu” i poetyckiej prozie Dagny .Prawdę mówiąc pytania i wyzwania intelektualne związane z utworami Przybyszewskiego i Dagny nigdy w Polsce na serio nie zostały podjęte.Ta para ośmieliła się zadać kilka prostych pytań; o cenę jaką trzeba płacić za przestrzeganie norm obyczajowych i moralnych i o koszty ich przekraczania,  o miejsce, jakie realnie przypisujemy religii i sztuce. Wprawdzie powracali do tego Witkacy, Gombrowicz, Mrożek czy Miłosz , ale nie wywołało to jakiejś ogólnonarodowej debaty i zostało zmarginalizowane do polemik i wieszczenia elit.

Pomimo małżeństwa z Dagny Przybyszewski w dalszym ciągu utrzymywał zażyłe kontakty z dawną sympatia Martą Foerder..Miała już z pisarzem trójkę dzieci i będąc w czwartej ciąży- porzucona i otoczona wzgardą- popełniła samobójstwo w czerwcu 1896 roku. To nieszczęście i domniemania,że pisarz mógł być nawet zabójca Marty,  miały wpływ na decyzję Przybyszewskich o opuszczeniu Berlina i przeniesieniu się do serca Galicji-Krakowa. Tam pisarz przejął wydawanie „Życia” i w pierwszym numerze pisma z 1899 r. opublikował manifest -„Confiteor” Wyprzedzając późniejsze credo artystyczne futurystów, dadaistów czy surrealistów i negując realizm, naturalizm, zaangażowanie społeczne dzieł i twórców, przekonywał: ” Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie, jest absolutem, bo jest odbiciem absolutu-duszy” Głosił ideę „sztuki dla sztuki”, skądinąd tej, która odwraca się od świata zewnętrznego i zwraca się ku metafizycznemu sensowi istnienia, ku głębi i mrokom duszy. Zapowiada nadejście sztuki będącej „rozmachem”, „potęga”, „wybuchem” Dopiero kilkanaście lat  po ‚Confiteorze” Benedetto Croce zacznie przekonywać,że „sztuka jest ekspresją”, Witkiewicz doda, że powinna wywoływać” metafizyczną dziwność istnienia’, a 30 lat później Carl G.Jung sformułuje tezę o potrzebie „sztuki wizjonerskiej” czerpiącej z Jungowskiego „cienia” .Przybyszewski rozwinął swoje prowokacyjne i wieszczące zmierzch „wczorajszej sztuki”, która jedynie „odtwarza rzeczy”, a nie stan duszy, w  jednym z następnych numerów „Życia” w głośnym tekście” O nową sztukę”, w którym dostaje się wszystkim tradycjonalistom począwszy od Platona ,a skończywszy na „starczych niedorzecznościach” Tołstoja. W nim też nadmienia, że nowa sztuka z natury swojej będzie elitarna, tylko dla nielicznych, wybranych i zdolnych do zagłębienia się w ciemności człowieczej duszy.

W Krakowie wokół Wielkiego Stacha i „Życia” tworzyło się środowisko cyganerii- rozdyskutowanej, nie stroniącej od skandali- i bez szemrania uznającej jego duchowe przywództwo. Należeli do niej poeci bracia Wincenty i Stanisław Korab-Brzozowscy, Tadeusz Boy-Żeleński, Władysław Emeryk , malarz Wojciech Weis. Sam Przybyszewski tymczasem zaczął zaniedbywać zakochaną w nim Dagny, coraz częściej uczestniczył w alkoholowych maratonach i romansował z Jadwigą Kasprowicz i malarka Anielą Pająk, z która miał dziecko; córkę Stanisławę Przybyszewską- później ofiarę kazirodczej relacji z pisarzem. Można też przyjąć, że zachęcał, wpychał Dagny w ramiona innych mężczyzn; jej czarowi nie oparł się Boy-Żeleński, stała się przyczyną samobójstwa niezwykle uzdolnionego Stanisława Koraba- Brzozowskiego i popchnęła do szaleństwa Władysław Emeryka. Ten młody poeta, po odrzuceniu przez Dagny, zastrzelił ją i siebie podczas pobytu w Tyflisie ( Tbilisi) w czerwcu 1901 roku. Na ich losy ustawicznie kładły się cieniem Eros i Tanatos, byli do końca w sidłach namiętności i śmierci.

Janusz Drzewucki, który wówczas w Inowrocławiu kilkakrotnie natknął się na Papuszę( mówił mi o tych spotkaniach, ale wtedy nie zwróciłem na to większej uwagi) z lekką ironią utyskiwał nad prozaicznością śmierci „Meteora Młodej Polski” I dodawał ,że autor „Confiteora” czynił w swoim życiu to wszystko, czego nienawidził. Wielki umysł i pisarz, eksperymentator i wizjoner w obrębie „nagiej duszy”, ale też udręczony sobą, nieszczęśliwy człowiek.

Reklamy

One thought on “Stanisław Przybyszewski i Dagny Juel w kręgu cyganerii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s