Roman Śliwonik i czas karnawału

Przy okazji zajęć z młodymi ludźmi na temat „Opisu obyczajów” Jędrzeja Kitowicz, który wszakże pisał o naszych przodkach:” Wielką sławą w kraju cieszyli się najtężsi pijacy (…) i była jedynie garstka „skromnych” w napojach”, uzmysłowiłem sobie, że w ostatnich tygodniach zdarzało mi się czytać o zmaganiach z nałogiem Jerzego Pilcha w „Drugim dzienniku”, w związku z książką trwającego uporczywie już od 16 lat w abstynencji publicysty Wojciecha Maziarskiego i Romana Śliwonika w „Portretach z bufetem w tle” .Ten ostatni w sposób anegdotyczny, nie pozbawimy czasem głębszej refleksji  i nuty melancholii opisuje portrety tuzów „Współczesności” , z których wielu stało się sztandarowymi weteranami alkoholowego szlaku.

Autor skupia się raczej na problematyce barowo-restauracyjnej, awanturach, skandalach, mordobiciu i konsekwencjach najróżniejszych burd i amoków dla koryfeuszy rodzimej literatury. Nie pokazuje nadto wyraziście uwikłań politycznych, choć w jego komitywie byli pisarze chodzący na pasku SB jak choćby Aleksander Minkowski, jak i pretendujący do roli dysydentów jak choćby Ireneusz Iredyński. Rzadko przypomina o heroicznych żonach ;  wśród nich jedynie Magda Grochowiak i Barbara Himilsbach, pomimo alkoholowych ciągów, zdrad i degradacji fizycznej, uparcie wierzyły w wielkość swoich mężów. Niczym przysłowiowy „macho” charakteryzuje też swoją męską przyjaźń z polskim Jamesem Deanem, czyli Markiem Hłasko.o którym szatniarka w Domu Literatury w stolicy zwykła mawiać:” Taki przystojny,a tak przeklina”. Również dla niej nie pasowały do siebie hollywoodzka aparycja i mocno przesadna wulgarność,

Z przymrużeniem oka i równocześnie rozrzewnioną nostalgią autor przypomina,że Hłasko zwykł zawierać bliżą znajomość z młodymi adeptami literatury wyzywając ich na pojedynek na pięści; w ten sposób, czyli poprzez mordobicie na Rynku Starego Miasta, zostały przełamane pierwsze lody w jego długoletniej znajomości z twórcą „Następnych do raju”. Z ironią powraca do sytuacji, kiedy to ciągle niedopity Jan Himilsbach wyłudzał pieniądze na dalsze balowanie od Jarosława Iwaszkiewicza, również do legendarnej knajpy „Harenda” blisko warszawskiego Teatru Polskiego; tam przy wszelakich trunkach gromadziło się pokolenie „Współczesności” i zaczynali zdobywać ostrogi pisarskie także Stanisław Czycz, Marian Grześczak, Tadeusz Śliwiak ,Jacek Trznadel i wielu innych. Wiele stron jest poświęconych Edwardowi Stachurze i jego przyjaźni z Grochowiakami, zawodowemu graniu w pokera, obsesji na punkcie Frytkowskiego (mąż Agnieszki Osieckiej, którego miesiącami szukał po Warszawie, żeby mu sprawić permanentny łomot

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s