Z lokalnej łączki (9)

Niejednokrotnie w polemikach ze mną najjaśniejszy Król Słońce przywoływał postać poprzedniego prezydenta Głogowa i niedwuznacznie wskazywał, że kroczy jego śladami. Tak samo jak Jan Zubowski organizuje wszelakie święta i obchody zakończenia walk o Głogów, wycina drzewostan w szacownym mieście, ślimaczy się z pozyskaniem strategicznego sponsora dla piłkarzy Chrobrego itd. Zaczynam-częstokroć  przewrotnie- podejrzewać,  że Jan Zubowski jest dla obecnego prezydenta niepodważalnym autorytetem,wzorcem do naśladowania, wręcz pomnikową i otoczoną aureolą postacią; swoistą alfą i omegą w najróżniejszych dziedzinach ludzkiej egzystencji. Niezwykle szanuję, cenię inteligencję, uczciwość przywódcy duchowego głogowskiej prawicy, ale równocześnie uważam- to oczywiście potrzebny truizm- że nie ma ludzi bez skazy; nie obarczonych ciężarem żadnego niedoskonałości czy błędu. Namawiałbym Jasną Promienistość, żeby zaczął kroczyć jednak własną drogą- wszakże wcześniej niż później  Uczeń powinien odejść od Mistrza- i podejmował działania o wiele skuteczniejsze, aniżeli dotychczasowy chocholi taniec w sferze gospodarki, ekologii, sportu i polityki historycznej. Działania  na rzecz dobra, pożytku i pomyślności mieszkańców Głogowa Zdroju (zazwyczaj udawało się to Janowi Zubowskiemu. W innym przypadku można będzie podejrzewać, że Król Słońce już dawno zabłądził i nieprzypadkowo znalazł się scenerii  głogowskiej Cekanii, gdzie tworzy i przeistacza się w mitycznego Ulricha- „człowieka bez właściwości”- nie bez kozery przywołuję postać stworzoną przez Roberta Musila w iście cesarsko-królewskiej  powieści pod tym samym tytułem.

Zazwyczaj staram się w ogóle nie wspominać o innych-kolegach i znajomych- radnych albo mówić o nich jedynie dobrze i z sympatią. Zatem zgodnie z tą regułą kilka ciepłych słów o radnym-showmanie Sławomirze Majewskim. Lubię go chociażby za to, że podobnie do mojej najskromniejszej osoby, z estymą traktuje malarstwo Edwarda Muncha i jedną z najpiękniejszych muz w historii -Dagny Juel-Przybyszewską. Z ciepłym rozbawieniem przyjmuje jego złotouste i nader kwieciste- pełne hiperbolizacji i spiętrzeń barokowej metaforyki- wystąpienia na sesjach Rady Miasta, w których z tą samą żarliwością i namaszczeniem peroruje o dziurze w jezdni, potrzebie ozłocenia części Zamku, jak i niedożywionych dzieciach. Z uznaniem przyjmuję jego arcymedialne wystąpienia w obronie Króla Słońce; znaczną podwyżkę uposażenia prezydenta nazwał „upokarzaniem”- żądał maksymalnej, całościowo-permanentnej, jakby się dało-niebotycznej pensji dla Jego Miłości, a podziękowania Klubu Wyborców Jana Zubowskiego za „życzliwość, pomoc i wsparcie” przy plenerze malarskim „Człowiek chroni środowisko” dla najjaśniejszego Włodarza Miasta określił mianem „ostrego i zmasowanego ataku” na Jego Majestat. Jest w tym zarówno inteligentna gra paradoksami, ale również godna pochwały entuzjastyczna wiernopoddańczość, czołobitność wobec rządzącego od ośmiu miesięcy miastem. Muszę jednakże przestrzec zawszeradnego Sławomira Majewskiego- z cieplutką życzliwością- żeby nie uległ pokusie, bo ma skłonności i inklinacje ku werbalnej pomnikomanii, nazywania już w niedalekiej przyszłości naszego prezydenta na przykład „Geniuszem znad Odry” lub „Hamletem z Głogowa” ( choć radny od dawna przynależy do licznego klanu Poloniuszy) i wprowadzania ornamentów rytuału bizantyjskiego do obrad Rady Miasta; przyznaję, ja czasem używam podobnych określeń , lecz ich kontekst jest cokolwiek…żartobliwy).  Usilnie przestrzegam wszechradnego  Sławomira Majewskiego przed przekroczeniem tej cienkiej, słabo widocznej granicy, za którą zamiast lojalności jest li tylko wyszydzana śmieszność, tudzież nazbyt widoczna dla wszystkich, gargantuiczna karykatura wszelkiej wierności i wszelakiej władzy.

Okazuje się ,że o dalszym losie „małpy w klatce”, czyli popiersia Johanna Wolfganga Goethego w parku przy ul. Daszyńskiego w Głogowie zadecyduje Wojewódzki Konserwator. Po długich konsultacjach, naradach trwających miesiące, tysiącach uwag, sugestii i wniosków, tak zadecydowali uczeni urzędnicy z Ratusza. Apeluję już od czterech miesięcy, żeby usunąć to popiersie- obiekt niewybrednych kpin i komentarzy ze strony tubylców i turystów, niezmiennie wskazuję, żeby zastąpić je tablicą pamiątkową ku czci autora „Fausta”, ale nie przynosi to pożądanego skutku. W każdym razie zobaczymy jaki będzie dalszy los „małpy w klatce” A co na to sam mędrzec z Weimaru? Najpewniej przygląda się temu z ironicznym uśmieszkiem i być może dedykuje nam jeden ze swoich aforyzmów:” Głupi i mądrzy ludzie są nieszkodliwi, tylko półgłówki przeszkadzają i są niebezpieczne” To zamiast puenty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s