Vincent van Gogh i malowanie płomieniem

Współcześni nie znosili van Gogha. Nawet on sam nie mógł z sobą wytrzymać i niejako na własne życzenie skazywał się na samotność, cierpienie i brak zrozumienia przez otoczenie. Niszczyła go przede wszystkim bezkompromisowość w dążeniu do prawdy- w życiu i sztuce. Nie jest to teraz częste w środowisku artystycznym i w czasach powszechnej komercjalizacji, tabloidyzacji sztuki i skundlenia artystów, należy częściej powracać do szalonego Holendra jako przykładu twórcy, dla którego sztuka to esencja nonkonformizmu, fanatycznej odwagi w dążeniu do dogłębnej wiwisekcji samego siebie i świata. Wiąże się z tym ryzyko całopalenia-przypadłość wielu z niewielkiej garstki autentycznych geniuszy sztuki- i jego droga pod koniec życia do zakładu dla umysłowo chorych- najpierw w Arles, a potem w Auvers, nieopodal Paryża- była mu pisana z góry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s