Archiwum kategorii: Poezja

Jak w teatrze

Rozległa scena pejzażu.
Trochę dekoracji,
Sztucznej ingerencji,
Naturalnej brzydoty
Piękna.
Reszta to ruch i przestrzeń.

Czas trwania akcji
Nieograniczony.
Tylko zamiast reżysera
Zycie zdecyduje gdzie
Ziści się dramat.

Telemach Pilitsidis

Reklamy

Rzut oka na mój kraj

Ja nie lubię ciebie
ty nie lubisz mnie
on nie lubi nas

wy jesteście komuchy i złodzieje
oni to fanatycy i kato-faszyści
nami i wami rządzi obcy układ

nie zginęła i nie zginie
póki obok siebie żyjemy

Annas

Lęk

Nie jest ważne czy dziś uzasadniony.

Mami upiornie bliską rzeczywistość
Wśród błędnych blasków i powabów
Czekając aż z czarną pianą wrzasku
Naprzód ruszy tłum szukający ofiary;
Napotka na ulicach słaby opór gniewu
I zohydzoną do granic potęgę smaku.

I znowu będzie krzyżem wykutym
Przy drogach krucjat ślepców,
Którzy usilnie zdążają do raju.

Telemach Pilitsidis

Józef Matuszek

Miał w sobie coś z biblijnego cieśli,
Budował mozolnie tylko jeden dom,
Piętrzył cegła po cegle sny o Polsce,
Prostej, pracowitej i z wielkich słów;
Ona nazywa bez wykrętów kłamstwo
I przy cierpieniu nie pyta o korzyść.

Sny się nie spełnią i z mistyki zostało
Zgłębiać tajniki bólu, wyjść naprzeciw
Tej samotności, co chce przeżyć strach
Milcząc słowami o krzyku umierania.

Zniknął jak postać z morza Bruegela.

Wrócić do pionu

Annie

Wystarczy
przyjrzeć się drzewom
z jakim wdziękiem i lekkością
przekomarzają się z wiatrem

Istotą ich siły jest
nie upór jaki stawiają żywiołom
lecz poddanie się im
z rzadko ulotnym powabem

Lgną w ramiona wichru
który pieści szelest liści
szczodrym dotykiem mocy.

Telemach Pilitsidis